Tak wyglądały ostatnie chwile Michała Urbaniaka. Przejmujący wpis żony artysty

Tak wyglądały ostatnie chwile Michała Urbaniaka. Przejmujący wpis żony artysty

Kim był Michał Urbaniak?

Michał Urbaniak urodził się 22 stycznia 1943 roku w Warszawie. Był nie tylko znakomitym saksofonistą i skrzypkiem, ale też innowacyjnym kompozytorem, który zrewolucjonizował jazz, łącząc go z rapem, hip-hopem i innymi gatunkami muzycznymi.

W 1973 roku wyjechał do Nowego Jorku, gdzie rozpoczął współpracę z legendami światowego jazzu – Milesem Davisem, Chickiem Coreą, Elvinem Jonesem i Quincym Jonesem. Jego muzyka przekraczała granice, nie tylko geograficzne, ale i stylistyczne.

Michał Urbaniak nie tylko tworzył muzykę – on nią żył. Jego spuścizna to nie tylko setki koncertów i albumów, ale też wpływ na całe pokolenia artystów. Pozostawił po sobie nie tylko nuty i nagrania, ale też niezapomniane emocje i inspiracje.

W ostatnich miesiącach życia nie przestawał być twórczy. Mimo choroby, do końca pozostał wierny scenie. Jego ostatni występ w Warszawie był symbolicznym pożegnaniem – ostatnim solo wielkiego artysty.

Nie żyje Michał Urbaniak

Wielki artysta zmarł 20 grudnia 2025 roku. O jego śmierci poinformowała żona, Dorota Urbaniak. 

Ostatnie chwile życia Michała Urbaniaka

Teraz wdowa po artyście zamieściła w mediach społecznościowych wpis, w którym opisała ostatnie momenty życia męża: 

Michaś,Gdy w czwartek wyszliśmy na nasz codzienny spacer, gdy straciłeś przytomność i gdy karetka zabrała Cię do szpitala świat się znowu zatrzymał. Fantastyczni ludzie nam pomogli, bo ostatnio mieliśmy do nich szczęście

Przez ostatnie półtora roku muzyk zmagał się z problemami zdrowotnymi, ale nie poddawał się. Chciał nawet wydać album “Kind of Blues”: 

Walczyliśmy codzienne przez ostatnie półtora roku. Od Twojego wyjścia z pierwszej śpiączki wszystko się zmieniło. Życie nam zwolniło, mało wyjeżdżaliśmy, ale czasem się działo… Jak to zwykle z Tobą. Starałeś się pracować. Chciałeś wydać „Kind of Blues”, spamowałeś ostro na WhatsAppie, pisałeś partytury z Peterem, szukaliście bitów z Zuzą i robiłeś filmiki z AI. Wreszcie mieliśmy czas na „Rodzinę Soprano”, którą uwielbiałeś, a raz nawet byliśmy w teatrze! Robiłam Twoje ulubione placuszki z jabłkiem z przepisu Hani. Lubiłeś oszukiwać, że wszystko jest ok. Mówiłeś: „Dosia, znowu udawałem, że jestem zdrowy”. Mieliśmy wyjechać na święta, chciałeś być z moja Mamą, Kasią i Miką.

Ostatni występ Urbaniak dał 26 października: 

Od półtora roku codziennie wieczorem całowałeś mnie w rękę i mówiłeś: ”Doś, dziękuje Ci za kolejny dzień”. Śmialiśmy się, że jesteśmy jak pacjent i pielęgniarka…A jak szykowaliśmy się do tzw. wyjścia mawiałeś o sobie ”Laluś” i wybieraliśmy szalik…Ostatnie solo na scenie zagrałeś 26 października w Warszawie.Ze spokojem przyjmowałeś tytułowanie Maestro, choć nie za bardzo lubiłeś, jak Cię tak nazywano. Żyłeś i czułeś wielkimi nutami.with LoveTwoja DosiaPS 1. Barcelona wygrała ostatni mecz.PS 2. Pewnie spotkasz się teraz z Karolakiem, pogadacie po szwedzku i z nas się pośmiejecie.

Źródło zdjęć: KAPiF