Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątkowe popołudnie w jednym z domów jednorodzinnych przy ulicy Jeżynowej. W budynku wybuchł nietypowy pożar, który nie dawał widocznych płomieni, lecz w krótkim czasie wypełnił wnętrze śmiertelnie trującymi gazami. W chwili zdarzenia w domu przebywała pięcioosobowa rodzina. Tragiczny bilans tej katastrofy to śmierć 11-letniego chłopca, a niestety również jego 38-letniej matki, która zmarła dzień później w szpitalu.
W momencie, gdy w domu zaczęło dziać się coś niepokojącego, ojciec dzieci zareagował natychmiast. Udało mu się wynieść z budynku dwoje najmłodszych dzieci, roczne oraz czteroletnie. Niestety, matka i najstarszy syn stracili przytomność, prawdopodobnie niemal natychmiast po wdychaniu toksycznych gazów.
Na miejsce szybko dotarły służby ratunkowe. Strażacy ewakuowali nieprzytomnych z domu i rozpoczęli długą reanimację 11-latka, jednak jego życia nie udało się uratować. Kobieta została przetransportowana do szpitala w Kępnie. Przez kilkanaście godzin lekarze walczyli o jej życie, jednak w sobotę nadeszła najgorsza wiadomość – 38-latka zmarła.
Jak podkreślają strażacy, ten pożar był wyjątkowo zdradliwy. Nie było otwartego ognia ani gęstego dymu, który mógłby natychmiast zaalarmować domowników. Na poddaszu dochodziło do tlenia się przedmiotów, które emitowały ogromne ilości toksycznych gazów pożarowych.
Dodatkowym problemem był fakt, że w budynku nie było zamontowanych czujników dymu, które mogłyby dać rodzinie cenne sekundy na ucieczkę.
Początkowo pojawiły się przypuszczenia, że do tragedii mogła doprowadzić awaria instalacji fotowoltaicznej. Te informacje szybko jednak zostały zweryfikowane przez śledczych. Prokuratura i biegli całkowicie wykluczyli panele słoneczne, tym bardziej że jak ustalono, na dachu budynku nie było żadnej instalacji fotowoltaicznej.
Przełom w sprawie przyniosły oględziny wykonane przez biegłego z zakresu pożarnictwa. Okazało się, że ogień nie miał związku ani z dachem, ani z instalacją elektryczną. Jego początek znajdował się w jednym z pokoi dziecięcych.
Rzecznik prokuratury przekazał ustalenia, które stały się wstrząsającym ostrzeżeniem dla rodziców:
Najbardziej prawdopodobną przyczyną tragedii było przegrzanie baterii w jednej z dziecięcych zabawek. – przekazał Janusz Walczak, rzecznik prokuratury, cytowany przez portal Eska.pl,
To właśnie zwykła zabawka, zasilana bateriami, miała zapoczątkować proces tlenia się materiałów, który doprowadził do uwolnienia śmiertelnych gazów.
źródło zdjęć: Canva