Matka o Tomku Komendzie: „Ja już dla niego umarłam. On mnie pochował żywcem”

Matka o Tomku Komendzie: „Ja już dla niego umarłam. On mnie pochował żywcem”

    Była partnerka oskarża Tomasza Komendę

    W ubiegłym tygodniu, Anna Walter, była partnerka Komendy udzieliła wywiadu, w którym powiedziała, że Tomasz nie interesuje się synem i odciął się od niej. Zarzuciła mu także, że w trakcie trwania ich związku był agresywny, stosował wobec niej przemoc i zażywał narkotyki.

    Nie miałam na żłobek, opłaty czy mieszkanie. Kiedy Tomek wydawał pieniądze na kupno apartamentów, które stoją puste lub zamieszkują tam członkowie rodziny, na narkotyki i alkohol, kiedy rozdawał pieniądze na lewo i prawo wszystkim swoim kolegom, jego syn mieszkał w zadłużonym mieszkaniu obrośniętym grzybem. Bo Tomek zostawił mnie ze wszystkimi problemami. Po prostu przestałam mu być potrzebna.

     

    Chcę dodatkowo podkreślić, że gdy jeszcze mieszkaliśmy z Tomkiem, do naszego mieszkania wzywana była policja, ponieważ Tomasz był agresywny, a świadkami tej przemocy wielokrotnie były dzieci, sąsiedzi wszystko słyszeli.

    ZOBACZ TAKŻE: Są wyniki badań DNA Polki podającej się za zaginioną Madeleine McCann! Już wszystko jasne!

    Matka Komendy: „Ja już dla niego umarłam. On mnie pochował żywcem”

    Teraz głos zabrała matka mężczyzny. Teresa Klemańska wyznała, że syn zerwał z nią kontakt. W rozmowie z Onetem powiedziała:

    Tomek w ogóle się już do nas nie odzywa. Udaje, że nas nie zna. Nie chce mieć z nami nic wspólnego. Z całą rodziną Klemańskich.

     

    Któregoś dnia Tomek bez słowa zostawił klucz na komodzie. I zniknął. Więcej telefonu od nas już nie odebrał. Mój syn okazał się tchórzem. Nawet nie potrafił się z nami pożegnać.

     

    Czy mnie boli ta sytuacja? Serce mi pęka. Nikomu nie życzę, by znalazł się w takiej sytuacji. […] Jeżeli może, to niech usunie tatuaż z rękawa z napisem „Kocham cię mamo”, bo jest nieprawdziwy i fałszywy. To jest kłamstwo. Po co ten napis? Przecież ja już dla niego umarłam. On mnie pochował żywcem.