Pilne! Przeprowadzono sekcję zwłok Tadeusza Dudy

Pilne! Przeprowadzono sekcję zwłok Tadeusza Dudy

Prokuratura bada sprawę Tadeusza Dudy. Co wiadomo po sekcji zwłok?

Śledczy nie zamykają sprawy, mimo że główny podejrzany nie żyje. — Nadal musimy wyjaśnić wszystkie okoliczności tej tragedii. Będziemy pozyskiwać opinie biegłych, zarówno z zakresu medycyny sądowej, jak i balistyki — zaznaczyła prokurator Gosztyła.

Śledczy badają przyczynę śmierci

Sekcja ma rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące śmierci Dudy. Według dotychczasowych ustaleń, mężczyzna miał popełnić samobójstwo, strzelając sobie w głowę. Prokuratura oczekuje na szczegółowy protokół z oględzin oraz pisemną opinię po sekcji zwłok.

Równolegle prowadzone są dalsze czynności dochodzeniowe w miejscu odnalezienia ciała, czyli w lesie nieopodal Limanowej. Zabezpieczono tam ślady, które mogą mieć znaczenie dla potwierdzenia okoliczności śmierci.

Zdjęcie Pilne! Przeprowadzono sekcję zwłok Tadeusza Dudy #1

Zabójstwo córki i zięcia

W poniedziałek śledczy przeprowadzili również sekcję zwłok dwóch ofiar Tadeusza Dudy – jego córki oraz zięcia. To właśnie oni zostali zastrzeleni w piątkowy poranek, 28 czerwca, w ich domu w Starej Wsi.

Morderstwo wstrząsnęło lokalną społecznością. Mężczyzna po dokonaniu zbrodni zbiegł z miejsca zdarzenia, wywołując szeroko zakrojoną policyjną obławę, która trwała kilka dni. Ostatecznie został odnaleziony martwy w kompleksie leśnym.

Czy ktoś pomagał mordercy? Policja wyjaśnia

W związku z prowadzonym dochodzeniem, funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego limanowskiej policji przesłuchali kilka osób, wobec których istniało podejrzenie, że mogły pomagać Tadeuszowi Dudzie w ucieczce i ukrywaniu się.

— Przesłuchaliśmy grupę osób, które mogły mieć kontakt z podejrzanym podczas jego ucieczki. Ostatecznie nie potwierdziliśmy, by ktoś udzielał mu pomocy — poinformowała st. asp. Jolanta Batko, rzeczniczka lokalnej policji. Dodała jednak, że jedna z przesłuchiwanych osób usłyszy zarzuty w innej, niezwiązanej sprawie.

Mieszkańcy wciąż w strachu

Choć poszukiwany morderca nie żyje, wielu mieszkańców Starej Wsi nadal odczuwa lęk i niepokój. — Wcześniej często spacerowałam po lesie, ale teraz boję się tam chodzić. Cała ta historia mnie przeraziła — powiedziała reporterom jedna z mieszkanek, 34-letnia kobieta.

Obława, która przez kilka dni paraliżowała spokojną dotąd miejscowość, pozostawiła trwały ślad wśród lokalnej społeczności. Mimo że zagrożenie już nie istnieje, nie wszyscy odzyskali poczucie bezpieczeństwa.