
Mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia obudzili się we wtorek z ostrzeżeniami na telefonach. W nocy z 7 na 8 września poszły alerty RCB dla dwóch województw, bo Rosja uderzyła z powietrza w Ukrainę. Polskie wojsko poderwało myśliwce, a lotnisko w Lublinie wstrzymało operacje. Nad ranem alarm wrócił.
Alerty RCB dla dwóch województw poszły po godzinie 4
Pierwsze ostrzeżenie trafiło do telefonów mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia tuż po godzinie 4 w nocy z poniedziałku na wtorek. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa niczego nie owijało w bawełnę.
UWAGA! UWAGA! UWAGA! Trwa zmasowany rosyjski atak powietrzny na Ukrainę. Zachowaj czujność. Śledź komunikaty. Reaguj na syreny alarmowe.
– przekazało RCB mieszkańcom obu województw.
Wysyłka nie doszła jednak do końca. Przed godziną 5 do centrum dotarła informacja, że zagrożenie ustało, więc rozsyłanie komunikatu przerwano. Część odbiorców dostała zarówno alert, jak i jego odwołanie, a część wyłącznie wiadomość o tym, że jest już bezpiecznie. Spokój nie potrwał długo.
Po godzinie 6.30 telefony w obu województwach odezwały się ponownie. Tym razem komunikat brzmiał inaczej.
Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty.
– podało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.
Drugie ostrzeżenie obowiązywało około 20 minut i zostało odwołane o 6.50, razem z informacją o braku zagrożenia na terytorium Polski. Alerty objęły między innymi Lublin, Chełm, Zamość, Białą Podlaską, Rzeszów, Przemyśl, Krosno i Tarnobrzeg wraz z okolicznymi powiatami.
Myśliwce nad wschodnią granicą i wstrzymane loty z Lublina
Około godziny 3 w nocy Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o poderwaniu lotnictwa nad wschodnią częścią kraju.
W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
– przekazało dowództwo.
Do działania weszły także jednostki naziemne. „Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości” – podano w tym samym komunikacie. Wojsko podkreśliło, że cała operacja miała charakter prewencyjny i służyła ochronie granicy oraz przestrzeni powietrznej. Do naruszenia polskiego nieba nie doszło.
Nocne działania odczuli również pasażerowie. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej przekazała po godzinie 7, że lotnisko w Lublinie czasowo wstrzymało operacje lotnicze, bo lotnictwo wojskowe potrzebowało swobody działania. Port wznowił pracę tuż przed godziną 8.
Kijów pod ostrzałem po przerwanym zawieszeniu broni
Głównym celem nocnego uderzenia była ukraińska stolica. Na Kijów spadły pociski balistyczne i drony, a mer miasta Witalij Kliczko potwierdził ostrzał. Uszkodzone zostały budynki mieszkalne, a w jednym z nich uwięzieni byli ludzie. Ucierpiała też uczelnia w rejonie hołosijiwskim.
Przypomnijmy, że rosyjskie naloty wróciły po trzydniowym zawieszeniu broni, ogłoszonym na czas wizyty amerykańskich wysłanników Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera w Moskwie oraz Kijowie. Według przecieków rozmowy nie przyniosły przełomu. Tej samej nocy ukraińskie drony uderzyły w rosyjski Saratów nad Wołgą.
Dla mieszkańców obu województw to kolejna taka noc w tym roku. Alerty RCB stały się na wschodzie kraju elementem codzienności, a każde uderzenie w zachodnią Ukrainę odbija się echem po polskiej stronie granicy. Tym razem skończyło się na ostrzeżeniu.
Źródło zdjęcia: Canva






