
Rząd pracuje nad centralną ewidencją lokali, która obejmie mieszkania w całej Polsce. Każdy właściciel miałby zadeklarować, czy w lokalu mieszka, wynajmuje go, czy lokal stoi pusty. Wiceminister rozwoju Tomasz Lewandowski wyjaśnił, do czego państwu mają posłużyć te dane.
Pomysł wraca przy okazji zmian na rynku najmu krótkoterminowego. 8 października 2026 roku Sejm uchwalił nowelizację ustawy o usługach hotelarskich. Za głosowało 407 posłów.
Ustawa wprowadza obowiązkowy rejestr mieszkań wynajmowanych na doby. Daje też wspólnotom i spółdzielniom prawo do zakazania takiej działalności w budynku. Teraz zajmie się nią Senat.
Centralna ewidencja lokali pokaże, co dzieje się w mieszkaniu
Rządowa koncepcja idzie dalej niż sam najem na doby. Każdy posiadacz mieszkania miałby złożyć formalne oświadczenie o tym, jak korzysta z lokalu. Chodzi o to, czy służy on własnym potrzebom, trafia na rynek najmu, czy po prostu niszczeje.
Baza nie powstanie od zera. Jak donosi „Głos Wielkopolski”, urzędnicy chcą połączyć dane z już działających systemów, w tym z rejestrów skarbowych i z bazy o emisyjności budynków. Szczegóły zdradził w rozmowie z dziennikiem Tomasz Lewandowski.
Każdy lokal będzie miał przypisany numer z oznaczeniem wskazującym własność – prywatną, bądź publiczną – i na jakie cele jest wykorzystywany: na własne potrzeby, w najem, dzierżawę, użyczenie.
– wyjaśnił podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii.
Dodał, że „jeśli żadna z tych form nie jest realizowana, to znaczy, że stoi pusty”. Właśnie o tę ostatnią grupę chodzi najbardziej.
Ewidencja ma pomóc policzyć pustostany
Dzięki ewidencji samorządy dostałyby twarde dane o tym, ile mieszkań na ich terenie stoi niewykorzystanych. Łatwiej byłoby wtedy zdecydować, gdzie dopłacić do remontów, a gdzie budować nowe bloki z mieszkaniami socjalnymi. Wiceminister ma tu jasne zdanie.
Zamiast wydawać miliardy złotych na budowę nowych mieszkań tam, gdzie są prywatne lokale, lepiej wyremontować nawet te prywatne lokale i dopłacić do czynszu. Wtedy wszyscy zyskują.
– przekonywał na łamach „Głosu Wielkopolski”.
Skala problemu nie jest mała. Według szacunków GUS z 2021 roku w Polsce było około 1,9 mln niezamieszkanych mieszkań. Sam Lewandowski mówił wcześniej o ponad 70 tys. pustostanów w zasobie gmin.
Wyższy podatek za pusty lokal na razie tylko w planach
W tle pojawia się jeszcze jeden pomysł. Rząd bierze pod uwagę wyższe podatki za trzymanie pustych mieszkań. To na razie wstępne pomysły, których nie ma w gotowych projektach. Ewidencja dałaby jednak urzędnikom narzędzie do ich wprowadzenia.
Celem ma być skłonienie właścicieli do wynajęcia albo sprzedaży nieużywanych lokali. Wiceminister zapewnia, że nie chodzi o karanie.
Nie jest naszym celem „dokopanie” osobom, które mają kilka mieszkań, poprzez wysokie stawki podatkowe, tylko wprowadzenie mechanizmów, które spowodują decyzję, że lokale, zamiast stać puste, wrócą na rynek. Będzie więcej lokali na rynku najmu, to ceny będą bardziej stabilne, a być może nawet niższe.
– podkreślił Lewandowski.
Przypomnijmy, że centralną ewidencję lokali politycy Lewicy zapowiedzieli 26 listopada 2024 roku na konferencji w Sejmie. Pomysł przedstawiali wtedy Magdalena Biejat i Włodzimierz Czarzasty jako jeden z filarów nowej strategii mieszkaniowej. Od tamtej pory rząd wprowadza go po kawałku.
Państwo ma już doświadczenie z masowymi deklaracjami. Do bazy o źródłach ciepła w budynkach trafiło ponad 9,5 mln zgłoszeń. Teraz podobny obowiązek może objąć mieszkania. Sprawa budzi emocje.
Źródło zdjęcia: Canva






