
Nocna prohibicja w całej Polsce jest coraz bliżej. W czwartek 8 października Sejm uchwalił ustawę, która zakazuje sprzedaży alkoholu na wynos między 22:00 a 6:00. To jednak nie wszystko. Posłowie zdecydowali też o reklamach, promocjach i opłatach.
Za przyjęciem ustawy głosowało 400 posłów, przeciw było 29, a od głosu wstrzymało się czterech. Przewaga była miażdżąca. Podstawą prac nad nocną prohibicją był projekt Lewicy, który Komisja Zdrowia uznała za wiodący.
Do ustawy zgłoszono 37 poprawek, a komisja rekomendowała przyjęcie tylko pięciu. Na sali plenarnej przeszły też poprawki PSL. Teraz dokument trafi do Senatu, a ostatnie słowo będzie należało do prezydenta Karola Nawrockiego.
Nocna prohibicja obejmie sklepy i stacje paliw
Sedno zmian jest proste. Mieści się w jednym zdaniu, które ma trafić do ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi:
Zabrania się na obszarze kraju sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży między godziną 22:00 a godziną 6:00
– czytamy w projekcie.
Nocna prohibicja dotyczy więc handlu na wynos, czyli sklepów i stacji benzynowych. Restauracje, bary, puby, hotele i lotniska pozostają poza nią. Tam nic się nie zmieni.
Godziny ustalone dla całego kraju to dopiero punkt wyjścia. Rada gminy będzie mogła uchwałą ograniczyć sprzedaż także między 21:00 a 22:00 albo między 6:00 a 9:00. W jednym mieście nocna prohibicja ruszy więc o 21:00, w innym skończy się dopiero o 9:00. Wszystko zależy od gminy.
Takie zakazy działają już lokalnie, między innymi w Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Olsztynie i Warszawie. Posłanka Joanna Wicha, współautorka ustawy, przekonuje, że tam, gdzie gminy je wprowadziły, spadła liczba przestępstw i interwencji policji.
Koniec z promocjami typu „6+6” i reklamami piwa
Druga zmiana dotyczy reklamy. Dotychczasowy wyjątek dla piwa znika z ustawy, a w jego miejsce wchodzi krótkie zdanie: „Zabrania się na obszarze kraju reklamy i promocji napojów alkoholowych”.
Definicja promocji jest szeroka i obejmuje między innymi „sprzedaż napojów alkoholowych z zastosowaniem upustów, rabatów, bonifikat, pakietów i programów lojalnościowych”. Gratisowe puszki w sklepach mogą więc przejść do historii.
Jak relacjonuje Business Insider, wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka podkreśliła w Sejmie, że chodzi o koniec pewnych praktyk.
to oznacza koniec wyjątków i promocji cenowych i ilościowych w stylu '6+6′ czy gier losowych, które sprzyjały impulsywnym decyzjom szkodzącym zdrowiu
– mówiła wiceminister.
Furtka zostaje tylko dla hurtowni, sklepów sprzedających wyłącznie alkohol oraz lokali, w których pije się na miejscu.
Piwo dostało okres przejściowy, bo jego reklama będzie dozwolona na dotychczasowych zasadach najdłużej do 31 grudnia 2027 roku. Sponsoring ma pozostać bez zmian.
Za złamanie zakazu grozi grzywna od 30 tysięcy do miliona złotych, kara ograniczenia wolności albo obie te kary naraz. Kwoty robią wrażenie.
Wino przez internet i wyższe opłaty za zezwolenia
Sklepy zapłacą więcej. Opłata za zezwolenie na alkohole do 18 procent wzrośnie z 525 do 1050 zł, a za mocniejsze trunki z 2100 do 4200 zł.
Winiarze mają za to powody do zadowolenia. Sejm otworzył sprzedaż wina przez internet, ale wyłącznie z odbiorem w punkcie sprzedaży alkoholu. Kupujący odbierze towar osobiście, po sprawdzeniu tożsamości i wieku.
Ministerstwo Zdrowia długo blokowało ten pomysł. Weryfikacja wieku w sieci będzie możliwa dopiero po dodaniu odpowiedniej funkcji do mObywatela.
Autor poprawek, poseł PSL Jacek Tomczak, nie krył zadowolenia.
Polska branża winiarska rośnie o 20 proc. rok do roku. A nowe prawo pozwoli jej się rozwijać. W końcu będzie można kupić polskie wino przez internet
– przyznał polityk.
Przypomnijmy, że nocna prohibicja w całym kraju jeszcze nie obowiązuje, bo najpierw ustawą zajmie się Senat, a potem prezydent. Jeśli Karol Nawrocki ją podpisze, nowe przepisy wejdą w życie 1 stycznia 2027 roku.
Źródło zdjęcia: Canva






