Nowe informacje o tragedii w Ustce. Wiadomo, jak doszło do ataku. Piotr K. usłyszał zarzuty…

Nowe informacje o tragedii w Ustce. Wiadomo, jak doszło do ataku. Piotr K. usłyszał zarzuty…

Wstrząsające wydarzenia rozegrały się w poniedziałkowy wieczór w Ustce, gdzie – według ustaleń prokuratury – funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa miał brutalnie zaatakować swoją rodzinę. W wyniku dramatu zginęło dziecko, a kilku członków rodziny trafiło do szpitala z poważnymi obrażeniami. W środę 28 stycznia przed południem zakończyło się przesłuchanie 44-letniego Piotra K. w Prokuraturze Okręgowej w Słupsku.

Brutalny atak u Ustce

Rodzina Piotra K. spędzała ferie w Ustce, wynajmując jedno z mieszkań. Tam, w poniedziałek wieczorem, doszło do nieoczekiwanego i dramatycznego ataku. Mężczyzna miał sięgnąć po nóż i zaatakować najbliższych, swoją żonę, teściów i dwójkę dzieci.

Niestety, 4-letnia dziewczynka nie przeżyła mimo podjętej reanimacji.

Czteroletniej dziewczynki mimo długiej reanimacji nie udało się uratować — przekazał oficer prasowy słupskiej policji, podkom. Jakub Bagiński.

Pozostałe ofiary z ranami kłutymi zostały natychmiast przetransportowane do szpitali. Jedno z dzieci opuściło już szpital, stan innych poszkodowanych jest stabilny.

Przesłuchanie i zarzuty dla funkcjonariusza SOP

Piotr K. został przesłuchany w środę, 28 stycznia, a rozmowa z prokuratorami trwała około półtorej godziny.

Został przesłuchany i usłyszał zarzuty. Przyznał się. Na tym etapie nie mogę ujawniać szczegółów jego wyjaśnień — poinformował prokurator okręgowy Patryk Wegner.

Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa dziecka oraz usiłowania zabójstwa kilku członków rodziny. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez śledczych, nic nie wskazywało na to, że w rodzinie dochodziło wcześniej do konfliktów czy przemocy.

Grali w karty. Nie było kłótni, żadnych napięć. Atmosfera była spokojna i miła. Po prostu przestali grać… i wtedy doszło do ataku — opisał prokurator Wegner.

Zarówno relacje pokrzywdzonych, jak i zebrane dowody wskazują, że wszystko wydarzyło się niespodziewanie i bez wcześniejszych oznak zagrożenia.

To był impuls. Pokrzywdzeni nie zauważyli żadnych niepokojących sygnałów. Nie było żadnego 'zapalnika’. Zostali zaatakowani znienackapodkreślił Wegner.

Piotr K. w chwili tragedii przebywał na urlopie, ale cały czas formalnie pozostawał funkcjonariuszem Służby Ochrony Państwa. W wyniku zdarzenia wszczęto wewnętrzne postępowanie, które najprawdopodobniej zakończy się natychmiastowym wydaleniem ze służby.

Musimy zgromadzić wszystkie dokumenty z policji i prokuratury, przeanalizować je i wtedy zostanie uruchomiona procedura, a mężczyzna wydalony ze służby, najprawdopodobniej dyscyplinarnie— powiedział płk Bogusław Piórkowski, rzecznik SOP, cytowany przez PAP.

Formacja przekazała również, że Piotr K. posiadał aktualne badania, w tym psychologiczne, i nie było wcześniej sygnałów o jego problemach.

SOP zadeklarowało wsparcie psychologiczne zarówno dla najbliższej rodziny ofiar, jak i dla funkcjonariuszy, którzy mogą być poruszeni dramatycznymi doniesieniami o swoim koledze z formacji.

To, co wydarzyło się w Ustce, wstrząsnęło nie tylko rodziną ofiar, ale również opinią publiczną. Brutalny atak w rodzinie, w której jak twierdzą śledczy, nie było przemocy ani konfliktów, trudno jest wytłumaczyć logicznie.

Tragedia w Ustce pozostawia po sobie wiele pytań i ogromny ból, a dalsze działania prokuratury i sądu mają wyjaśnić motywy sprawcy i doprowadzić do sprawiedliwego rozstrzygnięcia.

źródło zdjęć: Canva