Podali dzieciom niewłaściwy lek. Jedno zmarło, dwoje walczy o życie

Podali dzieciom niewłaściwy lek. Jedno zmarło, dwoje walczy o życie

Tragiczne wydarzenia w jednym ze szpitali wstrząsnęły opinią publiczną. Podczas leczenia dzieci chorujących na białaczkę doszło do poważnych powikłań neurologicznych. Jeden z chłopców zmarł po kilku miesiącach walki o życie, a dwóch pozostałych pacjentów znajduje się w stanie krytycznym. Sprawa jest obecnie dokładnie analizowana, a śledczy próbują ustalić, co doprowadziło do tej dramatycznej sytuacji.

Dzieciom podano zły lek

Do tragedii doszło w Japonii, w szpitalu w prefekturze Saitama. To właśnie tam leczono trzech młodych pacjentów chorujących na białaczkę. Trzech młodych pacjentów doznało ciężkich powikłań neurologicznych podczas terapii przeciwnowotworowej. Jeden z chłopców zmarł, a dwaj pozostali nadal znajdują się w stanie krytycznym i ich życie podtrzymywane jest przy pomocy respiratorów.

Pacjentami byli dwaj nastolatkowie oraz chłopiec poniżej dziesiątego roku życia. Wszyscy byli leczeni w ubiegłym roku w ramach intensywnej terapii onkologicznej.

U wszystkich pacjentów stosowano leczenie polegające na podawaniu leków przeciwnowotworowych bezpośrednio do płynu mózgowo-rdzeniowego. Taka metoda jest wykorzystywana w terapii niektórych nowotworów, ponieważ pozwala dostarczyć lek bezpośrednio do układu nerwowego.

Pierwsze poważne komplikacje pojawiły się na początku 2025 roku. Jeden z chłopców kilka dni po zabiegu nagle stracił możliwość chodzenia, co było pierwszym sygnałem poważnych uszkodzeń neurologicznych.

Niedługo później podobne objawy wystąpiły u kolejnego pacjenta, który przeszedł identyczną procedurę.

Stan jednego z pacjentów gwałtownie się pogorszył

Najtragiczniejszy przebieg miała jednak historia trzeciego nastolatka. W jego przypadku problemy zaczęły się już dzień po podaniu leku, pojawił się silny ból nóg, a stan zdrowia bardzo szybko się pogarszał.

Chłopiec musiał zostać podłączony do respiratora. Mimo długiej walki lekarzy o jego życie nie udało się go uratować, zmarł 6 lutego po kilku miesiącach leczenia.

Dwaj pozostali pacjenci nadal przebywają w szpitalu. Obaj są nieprzytomni, sparaliżowani i oddychają przy pomocy aparatury medycznej.

Po serii podobnych zdarzeń placówka zdecydowała się podjąć natychmiastowe kroki. Wstrzymano wszystkie terapie wymagające podawania leków bezpośrednio do kanału kręgowego. Sprawa została zgłoszona do lokalnych władz zdrowotnych, a jej przebieg analizuje specjalna komisja ekspertów.

Podczas badań płynu mózgowo-rdzeniowego jednego z pacjentów odkryto coś bardzo niepokojącego. W próbce wykryto substancję, która nie powinna być podawana w ten sposób.

Chodzi o lek o nazwie winkrystyna, stosowany w leczeniu białaczki. Preparat ten powinien być podawany wyłącznie dożylnie. Wstrzyknięcie go bezpośrednio do kanału kręgowego jest uznawane za skrajnie niebezpieczne i może prowadzić do ciężkich uszkodzeń układu nerwowego.

Na razie nie wiadomo, w jaki sposób doszło do takiej sytuacji. Śledczy sprawdzają różne możliwości – od pomyłki przy przygotowaniu leku, przez nieprawidłowości proceduralne, aż po ewentualne problemy w systemie bezpieczeństwa stosowanym w szpitalu.

Dyrekcja placówki zapowiedziała dalsze działania wyjaśniające oraz wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń, które mają zapobiec podobnym tragediom w przyszłości.

źródło zdjęć: Canva