
Były książę Andrzej znów znalazł się w centrum potężnego skandalu. Po wcześniejszej rezygnacji z tytułów i publicznych funkcji, teraz został zatrzymany przez policję w swojej rezydencji. Sprawa ma związek z głośnymi zarzutami, które od miesięcy rzucały cień na brytyjską monarchię.
Wokół Prince Andrew od miesięcy narastały kontrowersje związane z jego relacjami z nieżyjącym przestępcą Jeffrey Epstein. Sprawa odbiła się szerokim echem nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale i na całym świecie. W październiku ubiegłego roku Andrzej oficjalnie odniósł się do decyzji o rezygnacji z pełnionych funkcji i tytułów.
W wydanym oświadczeniu tłumaczył:
Po rozmowie z Jego Królewską Mością oraz resztą rodziny doszliśmy do wniosku, że ciągłe oskarżenia kierowane w moją stronę odwracają uwagę od pracy na rzecz kraju. Moim obowiązkiem jest służyć rodzinie i narodowi, dlatego zdecydowałem się zrezygnować z tytułów.
Były książę podkreślił również, że nie przyznaje się do winy i odrzuca wszystkie zarzuty.
Zrobiłem to, co uznałem za słuszne – by chronić monarchię i spokój mojej rodziny – dodał wówczas.
Były książę Andrzej aresztowany
Według informacji podanych przez brytyjski dziennik The Daily Telegraph, w czwartek rano do rezydencji Andrzeja Mountbattena-Windsora na terenie posiadłości Sandringham House przyjechało sześć nieoznakowanych radiowozów oraz funkcjonariusze w cywilu.
Policjanci mieli zatrzymać byłego księcia w związku z nowymi wątkami ujawnionymi w aktach dotyczących Epsteina. Chodzi m.in. o zarzuty związane z przekazywaniem poufnych dokumentów rządowych.
Co ciekawe, zatrzymanie miało miejsce dokładnie w dniu jego 66. urodzin.
Zastępca komendanta policji Oliver Wright przekazał mediom:
Po przeprowadzeniu szczegółowej analizy wszczęliśmy dochodzenie w sprawie zarzutu nadużycia władzy publicznej. Ważne jest, abyśmy zachowali rzetelność i obiektywizm naszego śledztwa, współpracując z naszymi partnerami przy badaniu tego domniemanego przestępstwa. Rozumiemy, że sprawa ta budzi duże zainteresowanie opinii publicznej i będziemy informować o jej przebiegu w stosownym czasie
Do sprawy odniósł się także brytyjski premier Keir Starmer, który w rozmowie z BBC podkreślił zasadę równości wobec prawa:
Myślę, że to sprawa dla policji. Oni przeprowadzą własne dochodzenie, ale jedną z podstawowych zasad naszego systemu jest to, że wszyscy są równi wobec prawa i nikt nie stoi ponad prawem. To bardzo ważna zasada naszego kraju i musi mieć zastosowanie w tej sprawie tak samo, jak w każdej innej
Śledztwo dopiero się rozpoczyna, a funkcjonariusze apelują do wszystkich osób posiadających istotne informacje o kontakt z odpowiednimi służbami. Sprawa wywołuje ogromne emocje i może mieć poważne konsekwencje dla wizerunku brytyjskiej monarchii.
źródło zdjęć: Canva






