
W ostatnich dniach świat obiegły tragiczne informacje z Wenezueli, gdzie potężne trzęsienia ziemi pochłonęły życie co najmniej 1430 osób. Wśród ofiar znaleźli się także żona i dwoje dzieci argentyńskiego piłkarza Lucasa Trejo. Rodzina zginęła pod gruzami zawalonego budynku w Playa Grande. Przez kilka dni bliscy i ratownicy mieli nadzieję, że uda się odnaleźć ich żywych, jednak poszukiwania zakończyły się najtragiczniejszym z możliwych finałów.
Kilka dni temu Wenezuelę nawiedziła jedna z największych katastrof naturalnych ostatnich lat. 24 czerwca 2026 roku kraj został dotknięty przez dwa bardzo silne trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,2 oraz 7,5. Potężne wstrząsy doprowadziły do zawalenia się setek budynków mieszkalnych, uszkodzenia dróg i infrastruktury oraz przerw w dostawach prądu i łączności. W wielu miejscowościach natychmiast rozpoczęły się dramatyczne akcje ratunkowe, podczas których strażacy, ratownicy i wolontariusze przez wiele godzin przeszukiwali gruzy w poszukiwaniu ocalałych.
Skala tragedii okazała się ogromna. Według dostępnych informacji życie straciło co najmniej 1430 osób, a ponad 3200 zostało rannych. Tysiące mieszkańców zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów, które w jednej chwili zamieniły się w ruiny. Wśród rodzin, które najbardziej ucierpiały w wyniku katastrofy, znalazła się także rodzina argentyńskiego piłkarza Lucasa Trejo.
Piłkarz żegna żonę i dzieci po trzęsieniu ziemi
38-letni Lucas Trejo od lat występuje na wenezuelskich boiskach i obecnie reprezentuje Deportivo La Guaira. W momencie, gdy ziemia zaczęła się trząść, zawodnik przebywał w Caracas, gdzie przygotowywał się do ligowego spotkania z Marítimo de La Guaira.
Jego żona Yanina Maranelli oraz dzieci – Aaron i Ainhoa – pozostali w mieszkaniu znajdującym się w Playa Grande. To właśnie tam doszło do zawalenia apartamentowca, w którym przebywała rodzina piłkarza.
Po katastrofie Lucas Trejo przez długi czas nie miał żadnego kontaktu z bliskimi. Awarie sieci telefonicznych i internetu sprawiły, że zdobycie jakichkolwiek informacji było praktycznie niemożliwe. Zrozpaczony piłkarz zwrócił się o pomoc do internautów, publikując dramatyczny apel w mediach społecznościowych. Jego wiadomość błyskawicznie obiegła internet, a w poszukiwania zaangażowało się wiele osób.
Przez pewien czas pojawiła się iskierka nadziei. Bliscy przypomnieli sobie, że syn Trejo miał tego dnia uczestniczyć w treningu piłkarskim. Rodzina liczyła, że być może wszyscy opuścili mieszkanie jeszcze przed zawaleniem budynku lub zostali ewakuowani do jednego ze szpitali.
Niestety po kilku dniach intensywnych działań ratowniczych nadeszły najgorsze możliwe wiadomości. Pod gruzami odnaleziono ciała Yaniny Maranelli oraz dwójki dzieci.
Tragiczne informacje jako pierwszy przekazał w mediach społecznościowych Edson Tortolero. Niedługo później komunikat opublikował również klub Deportivo La Guaira.
Informujemy wszystkich w Wenezueli i Argentynie, że ciała członków rodziny Lucasa Trejo zostały odnalezione.
W akcję poszukiwawczą zaangażowali się także piłkarze występujący w lidze wenezuelskiej, między innymi Robert Garcés oraz José Correa, którzy wspierali działania prowadzone po katastrofie.
Rodzina do końca wierzyła w szczęśliwe zakończenie
Najbliżsi ofiar do ostatnich chwil nie tracili nadziei. Liczyli, że Yanina i dzieci zdołali wydostać się z budynku lub zostali przewiezieni do jednego z punktów medycznych.
Ricardo Ardiles, szwagier Yaniny Maranelli, mówił o tym z ogromnym bólem:
Mieliśmy nadzieję, że zostali gdzieś ewakuowani albo trafili do szpitala.
Niestety kilka dni oczekiwania zakończyło się potwierdzeniem najtragiczniejszego scenariusza.
Dla Lucasa Trejo wydarzenia ostatnich dni oznaczają niewyobrażalny dramat. Piłkarz, który od wielu lat związał swoją sportową karierę z Wenezuelą, w jednej chwili stracił żonę oraz dwoje dzieci. Jego osobista tragedia stała się jednym z najbardziej poruszających symboli katastrofy, która dotknęła cały kraj i pogrążyła tysiące rodzin w żałobie.
źródło zdjęć: Canva






