Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Do dziś nie wiadomo, w którym roku urodził się pedagog. W swoim „Pamiętniku” z 1942 roku napisał: „Jutro kończę 63 albo 64 lata. Niepewność co do roku urodzenia jest efektem zaniedbania ojca, który zaniedbał formalności związane z narodzeniem syna. Z kolei prawdziwe imię pedagoga to Henryk Goldszmit. Takie imię otrzymał po dziadku, co było zgodne z żydowską tradycją.
Od dziecka pochłaniał duże ilości książek, a wśród jego przeczytanych pozycji były dzieła autorów takich jak: Victor Hugo, Sienkiewicz, Kraszewski czy Goethe. Później poszedł w kierunku literatury pedagogicznej i medycznej.
Pierwszy dom dla sierot z inicjatywy Korczaka zaczął się budować już w 1911 roku. Jego działania wspierane były m.in. przez majętnych Żydów, którzy chcieli wspierać jego przedsięwzięcia. Lokalizacje domów sierot były zmieniane ze względu na zmieniające się granice w Warszawie „dzielnicy zamkniętej”.
Następnie, w 1919 roku w Pruszkowie otwarty został robotniczy internat Nasz Dom, prowadzony w oparciu o doświadczenie Korczaka. Dom prowadziła Maryna Falska, z którą znaczne osłabienie współpracy Korczaka miało miejsce w 1935 roku.
W 1942 roku (kilka miesięcy przed śmiercią) Korczak objął posadę wychowawcy w Głównym Domu Schronienia.
Janusz Korczak był redaktorem naczelnym pisma dzieci i młodzieży. To one pisały artykuły o swoich przemyśleniach i problemach, które potem trafiały do gazety, co stanowiło fenomen na skalę światową!
„Najważniejszą wartość mają listy, w których ktoś pisze, czego nie może powiedzieć rodzicom albo nie wolno powiedzieć w szkole. To, o czym dzieci mówią między sobą, a teraz mają możność szczerze powiedzieć, bez wstydu i strachu, że je wyśmieją.”
Mówi się, że Korczak dobrowolnie towarzyszył swoim wychowankom w drodze do Treblinki, na śmierć. Dobrowolnie oznaczałoby, że miał jakiś wybór. Sytuacja wyglądała jednak nieco inaczej. Alternatywą wysłania do Treblinki była ucieczka z getta, która jednak nie miała dużych szans powodzenia. Szanse były minimalne. Dla Korczaka bycie z wychowankami wynikało z postawy życiowej. Zatem mówiąc, że udał się tam dobrowolnie jest zupełnie niepotrzebną heroizacją śmierci, co trafnie skomentował Henryk Grynberg:
„Te przemówienia i pogadanki o jego bohaterskiej śmierci, bo nie chciał opuścić dzieci w drodze do komór gazowych i żyć jakby nigdy nic – to największa zniewaga dla jego szlachetnej duszy”.
NB