
Kim był Tomasz Jarosz?
Tomasz Jarosz był jednym z najbardziej wszechstronnych lektorów i aktorów dubbingowych w Polsce. Użyczał głosu postaciom z tak kultowych produkcji jak „Gwiezdne Wojny”, „Avatar”, „Scooby-Doo”, „Spongebob Kanciastoporty”, „Samuraj Jack” czy „Rick i Morty”. W jego dorobku znalazły się również postacie z uniwersum Marvela i DC, a także niezapomniane role w „Smerfach”, „Pinky i Mózg” czy „Big Mouth”.
„Każdy, kto wychował się w latach 90. lub dorastał w XXI wieku, znał jego głos. To było brzmienie dzieciństwa” – wspomina jeden z fanów.
Tomasz Jarosz kontynuował rodzinne tradycje – był synem Jacka Jarosza, również znanego aktora dubbingowego. Swoją karierę budował z pokorą, skupiając się często na rolach drugoplanowych, choć jego talent predestynował go do głównych ról.
„Lubił grać, ale drugi plan mu odpowiadał. To był człowiek niezwykle samoświadomy i skromny” – napisał Dariusz Kosmowski.
Ponadto Jarosz grał epizopdyczne role w wielu polskich serialach takich jak: „Na dobre i na złe”, Ojciec Mateusz”, „Plebania” i wiele innych.
Kosmowski, w poruszającym poście w mediach społecznościowych, przywołał chwile spędzone z Jaroszem przy produkcjach takich jak „Harley Quinn”, „Dragon Ball Super” czy „Pokemon”. Podkreślał, że Jarosz nie tylko imponował warsztatem, ale był też osobą o ogromnej wrażliwości i empatii.
„Nigdy nie zapomnę, jak pocieszył mnie, gdy aktor odmówił udziału w jednej z produkcji. Tomasz nie tylko zgodził się natychmiast pomóc, ale zrobił to perfekcyjnie. Potrafił dodać otuchy i energii, kiedy było to najbardziej potrzebne” – wspomina reżyser.
Jedną z ostatnich ról Jarosza była postać młodego Pingwina w serialu „Człowiek-Latawiec”. Był to zarazem ostatni moment, kiedy Kosmowski miał okazję współpracować z aktorem.
„Ech, kto by pomyślał, że to będzie nasze ostatnie spotkanie…” – napisał.
Legenda dubbingu żegna się ze sceną
Tomasz Jarosz zapisał się w historii polskiej kultury jako jeden z najwybitniejszych twórców głosu. Jego role będą żyły w pamięci widzów jeszcze przez wiele lat. To wielka strata dla środowiska artystycznego i dla wszystkich, którzy kochają film, animację i dobrą opowieść.
„Trzymaj się tam, Tomku. Szkoda, że wybrałeś się w tę podróż tak wcześnie” – zakończył swój wpis.
źródło zdjęcia: Canva






