Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Wszystko zaczęło się w 2021 roku, kiedy Hopkins świętował Oscara za rolę w filmie Ojciec. Natalia Sikora, będąca jego wielką fanką, podzieliła się w sieci emocjonalnym wpisem, w którym wyraziła podziw dla aktora. Wkrótce po tym otrzymała wiadomość od kobiety przedstawiającej się jako sekretarka Hopkinsa.
Według niej sam artysta był poruszony jej słowami i chciał się z nią skontaktować. Zaczęły się rozmowy – najpierw przez e-mail, później przez telefon i wideopołączenia.
Rozmowy brzmiały bardzo profesjonalnie, był nawet ktoś, kto przedstawiał się jako znany producent muzyczny Eddie Kramer. Wszystko wyglądało wiarygodnie – wspomina dziś Sikora.
Z czasem pojawiła się propozycja: wspólne nagranie płyty w Stanach Zjednoczonych. Oszuści działali sprytnie – zbudowali sieć kontaktów, podszywali się pod asystentów i realizatorów dźwięku. Wszystko miało wyglądać jak autentyczny, międzynarodowy projekt.

Sikora uwierzyła, że to życiowa szansa. Przez pół roku prowadziła rozmowy, przygotowywała się do wyjazdu i wpłacała pieniądze jako „wkład w produkcję”. Łącznie straciła kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zrezygnowała z kilku propozycji zawodowych, w tym z roli w teatrze i serialu, bo miała wkrótce wylecieć do USA „prywatnym samolotem Hopkinsa”.
Byłam przekonana, że wszystko jest prawdziwe. Miałam nawet spakowane kartony, gotowa do wyjazdu. To był moment, w którym naprawdę wierzyłam w swoje marzenie – opowiadała w jednym z wywiadów.
Kiedy jednak termin wylotu był przekładany już trzeci raz, zaczęła mieć wątpliwości. Ostatecznie otrzymała „dowód osobisty” Hopkinsa, który okazał się prymitywnym fotomontażem. Wtedy zrozumiała, że została oszukana.
Kiedy Sikora zaczęła kwestionować autentyczność rozmów, fałszywy „Hopkins” i jego współpracownicy zaczęli ją szantażować. Grozili, że ujawnią prywatne nagrania, jeśli nie wpłaci kolejnych pieniędzy.
Zrozumiałam, że to klasyczne wyłudzenie. Mówili: skoro inwestujemy w twój projekt, ty też musisz coś dać od siebie. A ja wierzyłam, że te środki są naprawdę przeznaczone na nagrania– wspomina artystka.
Po wszystkim zgłosiła sprawę i opisała incydent na oficjalnym profilu Hopkinsa, ale nigdy nie otrzymała odpowiedzi. Dopiero po dłuższym czasie zdołała dojść do siebie i nazwać to, co się wydarzyło.
Natalia Sikora nie ukrywa, że ta historia była dla niej traumatyczną lekcją zaufania. Po początkowym załamaniu postanowiła jednak przekuć dramat w siłę.
Przytyłam, bo ciało zareagowało na stres. Ale potem zaczęłam racjonalizować, uczyć się języka, patrzeć na siebie inaczej. Urodziłam się z naiwnością, ale teraz już wiem, że trzeba ją chronić– mówi.
Dziś artystka ostrzega innych przed podobnymi oszustwami. Jej historia pokazuje, że cyberprzestępcy potrafią wykorzystywać emocje i marzenia – nawet najbardziej utalentowanych i doświadczonych ludzi.
źródło zdjęcia: Wikipedia