„Biegłam tam”: Tak dowiedziała się o wypadku Łukasza Litewki. Poruszające wyznanie partnerki

„Biegłam tam”: Tak dowiedziała się o wypadku Łukasza Litewki. Poruszające wyznanie partnerki

Śmierć Łukasza Litewki wstrząsnęła całą Polską, ale dla jego najbliższych była niewyobrażalną tragedią. Jego partnerka opowiedziała, jak dowiedziała się o wypadku i co działo się w tych dramatycznych chwilach.
Śmierć Łukasza Litewki poruszyła opinię publiczną w całym kraju. Do tragicznego zdarzenia doszło 23 kwietnia na drodze między Dąbrowa Górnicza a Sosnowiec. Poseł jechał rowerem, gdy został potrącony przez samochód. Z ustaleń śledczych wynika, że kierowca auta zjechał na przeciwległy pas ruchu, doprowadzając do wypadku. Mimo natychmiastowej reakcji służb i podjętej reanimacji życia parlamentarzysty nie udało się uratować.

Sprawca został zatrzymany i usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura wskazała na nieumyślne naruszenie zasad ruchu drogowego. Mężczyźnie grozi do 8 lat więzienia. Początkowo trafił do aresztu, jednak niedługo przed pogrzebem opuścił go po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 40 tysięcy złotych.

Uroczystości pogrzebowe w Sosnowcu

Ostatnie pożegnanie posła odbyło się 29 kwietnia w Sosnowcu. Już od rana w okolicach kościoła pw. św. Joachima gromadzili się mieszkańcy, chcący oddać hołd zmarłemu. Msza żałobna rozpoczęła się o godzinie 13:30, a przewodniczył jej biskup sosnowiecki Artur Ważny.

W uroczystościach uczestniczyli bliscy, przyjaciele oraz współpracownicy polityka, ale także liczni przedstawiciele życia publicznego. Wśród obecnych znaleźli się m.in. Karol Nawrocki z małżonką oraz Donald Tusk. Pogrzeb miał charakter państwowy, co podkreśliło rangę wydarzenia i znaczenie, jakie Łukasz Litewka miał dla wielu środowisk.

Prywatne życie, o którym niewiele wiedziano

Choć Łukasz Litewka był osobą publiczną, starał się chronić swoją prywatność. Dopiero po jego śmierci do mediów zaczęły trafiać informacje o jego życiu osobistym. Okazało się, że od kilku lat był w związku, a jego partnerką była Natalia, która towarzyszyła mu w codziennym życiu.

Poruszające słowa ukochanej

W dniu tragedii kobieta zamieściła w mediach społecznościowych krótkie, ale niezwykle emocjonalne pożegnanie:

Dziś umarłam razem z Tobą. Moja miłość, moje wszystko. Zawsze będę Cię kochać. Do zobaczenia.

Po pogrzebie zdecydowała się na kolejny wpis. Udostępniła utwór „Mori” Dawid Podsiadło, którego słowa nawiązują do straty i tęsknoty,

Po pewnym czasie zdecydowała się także opowiedzieć o dramatycznych chwilach, w których dowiedziała się o śmierci ukochanego. W rozmowie z portalem Wirtualna Polska wspominała, jak wyglądał tamten dzień i jak nagle jej życie się zmieniło:

Jechał na Pogorię pokręcić tam kółeczka. Miał swoją trasę rowerową. W momencie wypadku wchodziłam do pracy. Zerknęłam na lokalizację telefonu Łukasza. Często tak siebie sprawdzaliśmy. Był dłuższy czas w jednym miejscu, w lasku. Po krótkim czasie zadzwonił przyjaciel i powiedział, że… Nie byłam w stanie w to uwierzyć. Jedyne, co zobaczyłam, to radiowozy. Biegłam tam. Policja nie chciała mnie wpuścić. Nie chcieli mi udzielić żadnej informacji, a w tym czasie media już przekazały, co się stało. Zapytałam policjanta, dlaczego obcy ludzie wiedzą wcześniej ode mnie, co się stało. Wzruszył ramionami

To poruszające wyznanie pokazuje, jak dramatyczne i trudne były dla niej pierwsze chwile po tragedii.

źródło zdjęć: @teamlitewka, @natalia.baclawska