
Kucharz Mariusz Komenda nie żyje. Półfinalista ósmej edycji „MasterChefa” miał zaledwie 44 lata. Informację o jego śmierci przekazał w środę 7 października lokalny portal Roland ze Środy Śląskiej. Od początku roku restaurator walczył z bardzo ciężką chorobą.
Kucharz Mariusz Komenda nie żyje. Pożegnała go rodzinna Środa Śląska
Smutną wiadomość jako pierwsza podała gazeta Roland, która od lat śledziła kulinarną drogę swojego mieszkańca. Redakcja pożegnała go ciepłym wpisem, w którym przypomniała jego pasję, charakterystyczny uśmiech i restauracje, które tworzył.
Kondolencje popłynęły też od samorządowców. Kucharza pożegnał między innymi Powiat Średzki.
Z wielkim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Mariusza Komendy – Średzianina, cenionego kucharza i dobrego człowieka. Cieszymy się, że mieliśmy Cię w naszej społeczności. Że mogliśmy Cię poznać, próbować Twoich pysznych dań, współpracować i dzielić z Tobą wiele ważnych chwil. Żałujemy, że tak krótko… Będzie nam Ciebie bardzo brakować
– napisano na oficjalnym profilu powiatu.
Wiele wpisów pojawiło się także w mediach społecznościowych, a mieszkańcy nie kryli wzruszenia.
Dla wielu osób ze Środy Śląskiej był po prostu „naszym MasterChefem”. Gotował dla mieszkańców, zasiadał w jury lokalnych konkursów kulinarnych i angażował się w akcje charytatywne, więc był stale obecny w życiu miasta.
Mariusz Komenda zachwycił widzów w programie „MasterChef”
Ogólnopolską rozpoznawalność przyniósł mu udział w ósmej edycji show TVN w 2019 roku. Dotarł do półfinałowej piątki i razem z pozostałymi uczestnikami poleciał do Meksyku. Tam jego przygoda dobiegła jednak końca. Upały i trudne warunki sprawiły, że nie zdołał dokończyć konkurencji i pożegnał się z programem tuż przed finałem.
Odpadnięcie wywołało poruszenie wśród fanów. Sam zainteresowany zapewniał jednak na Instagramie, że nie ma do nikogo żalu.
Jestem bardzo zadowolony z mojego udziału w 'MasterChefie’, spełniłem swoje największe marzenie. Jadąc do Meksyku, nie można było spodziewać się innych warunków. Byłem świadomy, na co się decyduję. (…) Takie są reguły programu – nie wydałem dania i pożegnałem się z najwspanialszą kuchnią.
– przekazał wtedy w poście.
Po programie kucharz spełnił kolejne marzenie i w 2020 roku otworzył w rodzinnym mieście Sztuka Restaurant. Lokal działał do 2023 roku, a w kwietniu 2025 roku razem z synem Mateuszem uruchomił w centrum Środy Śląskiej restaurację Father & Son, specjalizującą się w kuchni meksykańskiej. Miłością do gotowania zaraził właśnie syna.
Kucharz walczył z glejakiem złośliwym
Na początku stycznia 2026 roku usłyszał diagnozę, która przewróciła jego życie. Lekarze wykryli u niego guz prawego wzgórza o cechach radiologicznych glejaka złośliwego. O chorobie mówił otwarcie i niczego nie ukrywał.
Jeszcze kilka miesięcy temu moje życie wyglądało zupełnie normalnie. Na początku stycznia 2026 r. wszystko się zmieniło. Usłyszałem diagnozę, która brzmi jak wyrok: guz wzgórza prawego o cechach radiologicznych glejaka złośliwego
– pisał na Facebooku.
Restaurator przeszedł dwie poważne operacje. Podczas pierwszej chirurdzy usunęli glejaka, po czym wdrożono radioterapię. Konieczny okazał się jednak kolejny zabieg, w trakcie którego usunięto fragment kości czaszki. Potem przyszła żmudna rehabilitacja pod stałą kontrolą lekarzy.
Leczenie było też ogromnym obciążeniem finansowym. Dlatego kucharz założył w sieci zbiórkę na dalszą terapię i rehabilitację. W pomoc zaangażowali się mieszkańcy, przyjaciele i lokalne organizacje, które przygotowywały wydarzenia charytatywne. Mimo tych starań choroba okazała się silniejsza.
Przypomnijmy, że pasja do kuchni zaczęła się u niego w rodzinnym domu. To mama, pani Teresa, zapraszała go do wspólnego gotowania i prosiła o ocenę smaku. Jako dziesięciolatek przygotował swoje pierwsze samodzielne danie, czyli tort w kształcie serca na Dzień Matki.
Źródło zdjęcia: Canva






