Może kiedy nie ma się do kogo wracać, łatwiej jest ...
Może kiedy nie ma się do kogo wracać,
łatwiej jest znieść,że świat idzie z dymem.
Dopóki starczy światła, nie zapomnę, a kiedy nastanie ciemność, też będę pamiętać.
Jeśli ktoś z was przeżył kiedyś coś podobnego - jeśli płakał całą noc, aż zabrakło mu łez - to wie, że w końcu przychodzi pewien szczególny rodzaj spokoju. Człowiek czuje się tak, jakby już nic nigdy nie miało się zdarzyć.
Stał 2 godziny to tego to tamtego najuprzejmiej staniem swoim zaszczycając.
Jest na nim dość miejsca dla nas wszystkich. Musimy je tylko znaleźć.
Nawet nicość nie trwa wiecznie.
Błogosławione niech będą moje
porażki! Zawdzięczam im wszystko, co wiem.
Ja potrzebuję kogoś, kto się dla mnie
poświęci. Kogoś, kto naprawdę będzie
miał siłę i ochotę, żeby wziąć mnie za
pysk, nakarmić mnie, cicho, bez pasji,
bezgłośnie; bezproblemowo, bez
szumów i bez sprzężeń dla mnie żyć.
Jeżeli życie byłoby zbyt łatwe, przespałabyś je.
Ci, którzy umieją się cieszyć żywiołowo, najmocniej także cierpią.
Powietrze tu dookoła ma w sobie coś pradawnego.