Niebezpieczeństwo jest ciche. Nie usłyszysz, gdy nadleci na szarych piórach.
Niebezpieczeństwo jest ciche. Nie
usłyszysz, gdy nadleci na szarych piórach.
(...) znów przypłynęła do mnie fala wielkiej tęsknoty za tobą i od kilku dni paraliżuje mnie i nie daje o niczym innym myśleć. Tu kiedyś wypadł mi talerz z rąk, bo nagle zjawiłeś się w moich oczach. A wczoraj, wyobraź sobie, założyłam bluzkę na lewą stronę. I przecież przeglądałam się w lustrze przed wyjściem. Ale jakbym nie widziała w nim siebie.
I nie zmienia się jedno. Bogatym przybywa złota a biednym dzieci.
Albowiem tak do mnie mówi
sprawiedliwość: „Ludzie nie są równi".
Zapytasz mnie, dlaczego nie opowiedziałam ci tego wcześniej. Ponieważ wiem, jaką siłę ma opowieść. Może zmienić bieg historii. Może ocalić życie. Ale można też w niej zatonąć na dobre.
Nic tak człowieka nie prześladuje jak słowa, których nie wypowiedział.
Byłem tak nieskończenie pusty i wydrążony, że tylko nieskończona nicość mogła mnie wypełnić.
Jeśli człowiek sam czegoś nie wie, nigdy nie może być pewien, że to, co usłyszy, jest prawdą.
Nie mam nic do napisania, bo
gdy nie ma miłości, słowa się kończą.
Trochę ciebie weszło we mnie na zawsze jak trująca skaza.
Skoro Bóg nie zadowolił wszystkich, jak ja mam to osiągnąć?