Na starość życie staje się trochę monotonne. Śmierć będzie czymś ...
Na starość życie staje się trochę monotonne. Śmierć będzie czymś nowym.
W końcu rany po ludziach, którzy odeszli, najszybciej goją się w osiedlowych barach.
Są osoby które nic tylko mówią i mówią... póki nie mają czegoś do powiedzenia.
To siebie nigdy nie spotkałam, siebie,
której twarz wykleja wnętrze mojego umysłu.
Gdzieś w środku, na dnie duszy, wyrosła we mnie myśl, że skoro już spostrzegłem, że nie jestem tym, za co siebie uważałem, to teraz powinienem poszukać prawdziwego „ja”. Przyznam, że w głębi siebie poczułem jakieś wytchnienie. To zrozumienie przyniosło mi ulgę.
Za często mówię prawdę, to grzech.
Stałam się szeptem, którego nigdy nie było.
Każdy problem wygląda
jak gwóźdź, gdy pierwsze, co
przychodzi ci do głowy, to młotek.
Wielkie marzenia pozwalały uporać się z rzeczywistością.
Rzecz w tym, że kiedy ktoś każe mi
coś robić, od razu mam problem.
Chcę takiemu komuś powiedzieć,
żeby się odpieprzył, zrobię, jak mi się zechce. Nawet jeśli chodzi o coś,
na co tak naprawdę mam ochotę.
Zależało mi na kimś, kto będzie moją kotwicą, wiesz? Kto będzie dzwonił dzień w dzień z pytaniem, czy wszystko w porządku. Pobiegnie w środku nocy do apteki, gdy zachoruje. Będzie tęsknił, jak wyjadę. I kochał, bez względu na wszystko. -Jodi Picoult (z książki Tam gdzie ty)