
Choroba jest wyuzdaną formą życia.
Choroba jest wyuzdaną formą życia.
Wczesny ranek. Wyruszyć o świcie. Podróżować dookoła, wyprzedzając słońce, ukraść mu cały dzień. Robić tak bez końca i nie starzeć się ani o dzień
Dawałam im to, czego pragnęli. Nadzieję. Na miłość, dziecko, zdrowie, szczęśliwą rodzinę, na pieniądze, szacunek w pracy, godną starość, wnuki, dom, ogród, basen, szczęście. Nie wierzyli w Boga. Nie wierzyli w siebie. Nie wierzyli ludziom, z którymi mieszkali pod jednym dachem. Wierzyli tarotowi.
Nic się nie dzieje przypadkowo, zawsze jest jakaś przyczyna i konieczność.
Spośród wszelkich trudności, które spotykają człowieka
w życiu, nic nie stanowi gorszej kary niż zwykłe czekanie.
Nie da się przejść rzeki suchą stopą.
Mężczyźni dojrzewają do szóstego roku życia, potem tylko rosną. Zresztą nie wszyscy.
- Boga nie ma - odrzekła spokojnie. - Niebo jest puste. - A potem dodała: - Miłość jest naszą religią, w nią musimy wierzyć.
Jak można wrócić do bycia żoną, kiedy jest się czyjąś boginią?
Ach, nieskończony egoizm wieku dorastania, optymizm żarliwy.
Szczęście domaga się krótkich zdań.