
Nadchodzi wiosna, wiosna znikomych nadziei.
Nadchodzi wiosna, wiosna znikomych nadziei.
Samotność mnie buduje.
Miłość mnie załamuje.
Zawsze gdy myślisz, że sięgnęłaś dna, ktoś poda ci łopatę.
Powierzyłam komuś serce, bardzo dawno temu. Moje całe serce. I nigdy do końca go nie odzyskałam.
Na wojnie nie obejdzie się bez wielkiego ryzyka.
Nie doceniliśmy, mój drogi, dziejowej roli błędu jako fundamentalnej Kategorii Istnienia. Nie myśl po manichejsku! Podług tej szkoły Bóg stwarza ład, któremu szatan wciąż nogę podstawia. Nie tak! Jeśli dostanę tytoń, napiszę zbywający w księdze filozoficznych rozdziałów ostatni rozdział, mianowicie antologię Apostazy, czyli teorię bytu, który na błędzie stoi, albowiem błąd się błędem odciska, błędem obraca, błąd tworzy,
aż losowość zamienia się w Los Świata.
Na co może plon mieć nadzieję, jeśli nie na troskę kosiarza.
Zgodziłem się z nim, że niezbyt wiele dobrego da się powiedzieć o starości, a on mi na to, że zna jedną dobrą rzecz, więc spytałem jaką. Odpowiedział, że zaletą jest to, że nie trwa długo.
Żaden dobry uczynek nie uchodzi bezkarnie.
I popatrz - ledwie poznaliśmy się, już życie knuło, co mogło, żeby nas poróżnić.
Nie mów nikomu, co się dzieje w domu.