Agnieszka Hyży szczerze o byciu macochą. „Wstydzę się tego” – poruszające wyznanie prezenterki

Agnieszka Hyży szczerze o byciu macochą. „Wstydzę się tego” – poruszające wyznanie prezenterki

Agnieszka Hyży coraz odważniej dzieli się w mediach społecznościowych osobistymi refleksjami. Dziennikarka, znana widzom z programu „Halo, tu Polsat”, łączy publikacje zawodowe z tematami, które dotykają wielu rodzin w Polsce. Ostatnio skupiła się na życiu w rodzinie patchworkowej oraz wyzwaniach, jakie niesie rola macochy.

Prezenterka wraz ze swoim mężem Grzegorzem Hyży, wychowują wspólne dziecko, córkę prezenterki z poprzedniego małżeństwa oraz jego synów z wcześniejszego związku. To właśnie relacja z pasierbami stała się osią jej najnowszych, niezwykle osobistych przemyśleń.

W dniu 14. urodzin chłopców Agnieszka opublikowała zdjęcie oraz obszerny wpis. Niedługo później wróciła do tematu, przyznając, że jej skrzynka zapełniła się wiadomościami od kobiet zmagających się z podobnymi problemami.

Wiecie co, minęła godzina od publikacji posta, a ja mam już pełną skrzynkę wiadomości. Piszecie prywatnie. Bardzo mało z Was decyduje się napisać coś publicznie, bo to trudne. Bo to boli. Bo to często wstydliwe. Bo łatwo zostać ocenioną. W większości to wiadomości od kobiet, macoch, które nie radzą sobie w swoich patchworkowych rzeczywistościach. Piszecie, jak wiele problemów wniosły w wasze życie dzieci z poprzednich związków waszych partnerów. Staram się każdej z was odpisywać, ale trudno wchodzić w długą dyskusję z każdą osobą – zaczęła.

fot. Instagram Agnieszki Hyży

Jej słowa pokazują, jak wiele kobiet zmaga się z poczuciem osamotnienia, frustracji i wstydu w rodzinach złożonych.

„To nie dzieci wniosły problemy w wasze życie”

Prezenterka nie uciekła od trudnych wyznań. Wprost przyznała, że sama nie zawsze reagowała właściwie. Zwróciła uwagę, że to dorośli są odpowiedzialni za atmosferę w domu.

Dlatego napiszę jedno bardzo ważne zdanie, drogie panie. To nie dzieci wniosły problemy w wasze życie. Najczęściej to dorośli. To ich postawa, działania i słowa tworzą napięcia. Czy jestem taka mądra i empatyczna? Nie. Ile razy sama powiedziałam o jedno słowo za dużo. Ile razy niepotrzebnie skupiłam się na dzieciach, upatrując w nich problemu czy winy. Wstydzę się tego. Ale z drugiej strony, z pomocą mądrzejszych ode mnie zrozumiałam, że być może musiałam przez to przejść, żeby coś zobaczyć i zrozumieć – dała do zrozumienia, że korzystała z pomocy specjalistów.

To wyjątkowo szczere wyznanie pokazuje, że dojrzałość w relacjach wymaga pracy nad sobą, a czasem również wsparcia terapeutycznego.

Czy można pokochać czyjeś dzieci?

Hyży podkreśliła, że temat miłości do dzieci partnera nie ma jednej, prostej odpowiedzi. Każda rodzina funkcjonuje inaczej, a emocje bywają skomplikowane.

Nie jestem całkowicie wolna od takich myśli. Nadal łapię się na nich czasem. Ale staram się zatrzymać w środku i poprawić siebie, zanim powiem albo zrobię coś niesprawiedliwego. Tak, to trudne. Patchworkowe układy są ultratrudne. Pytanie „czy można pokochać czyjeś dzieci?” wraca bardzo często. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każda sytuacja jest inna i każdy człowiek jest inny – kontynuowała swoje przemyślenia.

Prezenterka zaznaczyła, że życia w patchworku trzeba się nauczyć – tak jak komunikacji, cierpliwości i wzajemnego zrozumienia.

W relacjach rodzinnych ogromną rolę odgrywa stabilność emocjonalna i jakość więzi między dorosłymi.

(…) Czasem nawet coś neutralnego będzie odbierane jak atak, jeśli fundament jest kruchy. Ale można się nauczyć. Można przywyknąć. Można oswoić. Można wypracować sposoby, by to nie było destrukcyjne – czytamy na jej Instastories.

To ważne przypomnienie, że konflikty często wynikają z niepewności i braku poczucia bezpieczeństwa, a nie ze złej woli dzieci.

Apel do kobiet: nie obwiniajcie dzieci

Na zakończenie Agnieszka skierowała do obserwatorów mocne przesłanie o odpowiedzialności dorosłych za kształt relacji.

Nie rzucajcie partnera i nie rozwalajcie kolejnej rodziny z powodu dzieci. Nie szukajcie w nich winy ani wymówek. Wina leży po stronie dorosłych i to my musimy brać za nią odpowiedzialność. A jeśli wyczerpiecie wszystkie możliwości rozmów, terapii, kompromisów i wyrozumiałości… Wtedy idźcie dalej.

fot. Instagram Agnieszki Hyży

Źródło zdjęć: Instagram Agnieszki Hyży