
Człowiek musi ranić innych, by samemu nie zostać zranionym...
Człowiek musi ranić innych,
by samemu nie zostać zranionym...
Żywię do swojej mamy głównie dwa uczucia: miłość i poczucie winy. Miłość za to, że żyję, poczucie winy za to, w jak marnym stylu to robię.
Są rzeczy, których się nie wie. I tylko się wierzy.
Musi być jakaś droga pośrednia, że można jakoś dojść
do ładu z tym zasranym społeczeństwem,
niekoniecznie kompletnie się do niego przystosowując.
Złość prowadzi do grobu.
Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat.
Przyjaciele nie są od pocieszania, tylko od mówienia prawdy w twój zarozumiały, bezmyślny nos!
Przyjaźń ma cienie i blaski.
Młodym jest się tylko raz, ale
pamięta się o tym całe życie.
Nigdy, ale to nigdy, po trzykroć nigdy nie ośmieszysz się w oczach kobiety, jeżeli będziesz coś robił dla niej.
A jeśli zło tak naprawdę nie istnieje? Jeśli zostało wymyślone przez nas i w rzeczywistości musimy walczyć tylko z własnymi ograniczeniami? Jeśli to tylko ciągła bitwa między naszą wolą, pragnieniami i decyzjami?