
Te filmy początkowo nie zdobyły uznania krytyków, a teraz są uwielbiane
Początkowo te filmy były obiektem ostrej krytyki. Recenzenci wytykali im liczne wady, a ich przyszłość wydawała się niepewna. Jednak z czasem okazało się, że miały one coś wyjątkowego do zaoferowania widzom. Dziś te produkcje są uważane za kultowe, a ich wpływ na kulturę popularną jest niepodważalny.
ZOBACZ TAKŻE: Dofinansowanie 500 plus na psa i kota! Nie przegap terminu!
„Lśnienie”
„Lśnienie” Stanleya Kubricka, adaptacja powieści Stephena Kinga, początkowo spotkała się z chłodnym przyjęciem. Film osiągnął umiarkowany sukces kasowy, a krytycy byli podzieleni co do jego stylu. Gene Siskel z „Chicago Tribune” przyznał mu dwie gwiazdki na cztery, nazywając film „rozczarowaniem” i zarzucając brak emocji. Dziś jednak „Lśnienie” jest uważane za jeden z najlepszych horrorów wszech czasów!

„Big Lebowski”
„Big Lebowski” braci Coen również został niedoceniony w momencie premiery. Krytycy oczekiwali więcej od uznanych twórców, a otrzymali, ich zdaniem, film bez sensownej fabuły, która donikąd nie prowadzi. Jednak właśnie ten brak konwencjonalnej struktury fabularnej sprawia, że film jest wyjątkowy i genialny. Dziś nikt już nie kwestionuje jego statusu jako kultowego dzieła.
„Casablanca”
„Casablanca” Michaela Curtiza, z niezapomnianymi rolami Ingrid Bergman i Humphreya Bogarta, to klasyk kina i jeden z najlepszych filmów wszech czasów. Jednak w momencie premiery studio Warner Bros. nie spodziewało się, że stanie się hitem. Nawet niektórzy krytycy byli początkowo sceptyczni. Na przykład, tygodnik „New Statesman” określił film jako „drewniany” i pełen „klisz zmniejszających napięcie”. Dziś jednak „Casablanca” jest powszechnie uznawana za arcydzieło.
„Łowca androidów”
Podczas premiery „Łowca androidów” nie wzbudził entuzjazmu ani wśród widzów, ani krytyków. Zarzucano mu wolne tempo i brak dynamicznych scen. Z czasem jednak opinie się zmieniły, a wszyscy dostrzegli, jak bardzo się mylili. Przykładem może być Roger Ebert, który początkowo oceniał film jako przeciętny, twierdząc, że opiera się głównie na efektach specjalnych i że postacie przestały go interesować w połowie seansu. Przyznał „Łowcy androidów” 3 na 4 gwiazdki, co było niezłą oceną, ale nie wystarczająco wysoką, jak na mieszane recenzje, które film zbierał. Po latach, po obejrzeniu wersji „Director’s Cut” i „Final Cut”, Ebert zmienił zdanie i uznał film za arcydzieło, przyznając mu najwyższą ocenę.
„Coś”
Podobnie jak „Łowca androidów”, horror „Coś” Johna Carpentera początkowo nie znalazł uznania. Po premierze w 1982 roku krytycy określali go jako „śmieciowy”, „głupi” i „depresyjny”. Widzowie woleli wówczas lżejsze filmy, takie jak „E.T”. Dopiero po pojawieniu się filmu na kasetach VHS i w telewizji, zyskał on popularność i dziś jest uważany za jeden z najlepszych horrorów wszech czasów. Historia opowiada o grupie badaczy na Antarktydzie, którzy muszą stawić czoła pasożytniczej formie życia zdolnej do imitacji innych organizmów, co prowadzi do narastającej paranoi i nieufności wśród członków zespołu.
„Skarb narodów”
„Skarb narodów” z 2004 roku, w reżyserii Jona Turteltauba, to historia Benjamina Franklina Gatesa (Nicolas Cage), który poszukuje ukrytego skarbu. Choć krytycy nie byli zachwyceni filmem, a Roger Ebert przyznał mu dwie gwiazdki na cztery, nazywając go „głupim”, to widzowie pokochali tę produkcję. Dziś „Skarb narodów” jest uznawany za klasyk Disneya.






