Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Wojna na wschodzie Ukrainy nie przeszkadzała Dimie Garbowskiemu w prowadzeniu własnego, dobrze prosperującego biznesu. Podczas, gdy wielu postanowiło wyemigrować z kraju pochłoniętego wojną, firma Grabowskiego rozkwitała. Niestety rodzina Dimy żyła w wiecznym strachu, decyzja zapadła. Wybrali Polskę.
„Jesteśmy z Julią młodymi, współczesnymi ludźmi. Wiemy, co to internet i smartfon. Nieobce nam są latte na mleku sojowym czy Uber. Ale wciąż zauważamy u siebie priwyczki rodem ze Związku Radzieckiego”.
Jeżeli coś jest na talerzu, to nie wolno zostawić. I nie ma, że już się najedliśmy. Albo że nie smakuje. Lepiej zjeść wszystko, bo potem nie wiadomo, co zrobić z resztkami. A wyrzucić to znaczy nie szanować (chleb to już w ogóle świętość). Lepiej więc przejeść się z szacunkiem, niż zmarnować.
Zupę, kaszę, jajecznicę, a nawet makaron. Dlaczego? Bo inaczej się nie najemy! To by nawet miało sens, gdyby chleb był tańszy niż normalne jedzenie. Ale teraz paczkę (400 gramów) makaronu można dostać za 2 złote, a najtańszy chleb za 3,40 w naszym osiedlowym sklepiku. Logiki tu nie ma, ale i tak wciąż wszystko jemy z chlebem. Na wszelki wypadek.
I nie, nie chodzi tutaj o to, że nie mamy nowych, ani o to, że na nowe nas nie stać. Chodzi o to, żeby nic nie wyrzucać, czyli patrz punkt czwarty.
W domu trzymamy reklamówkę, w której chowamy inne reklamówki. Chodzi tu nie tylko o mocny plastik ze sklepu odzieżowego, lecz także o siateczki, w które pakujemy banany w supermarkecie. Pamiętam, jak byłem mały, mama kazała mi myć mydłem te, które się zabrudziły. Potem wieszałem je na sznurku od bielizny, koło skarpetek. Dziś nikt już oczywiście tego nie robi. (Ale kiedy tylko dowiedzą się o tym w Warszawie… Może jeszcze zostanę trendsetterem wśród warszawskich ekologów!).
Nie wyrzucać, a nuż się kiedyś przyda. Chomikujemy (oczywiście w reklamówce) takie sprzęty jak: zepsute słuchawki, kabel od myszy, niedziałająca ładowarka do aparatu, który dawno już się zepsuł, stara obudowa do telefonu, którego już nie masz, i zepsuty zegarek – może kiedyś się go naprawi?
Okładka książki „Polak Ukrainy”