
Niewielka granica
Kiedy dopuszczamy się samokrytyki, to zapominamy, aby być dla siebie konstruktywnym. Wypominamy sobie wszystkie złe rzeczy, wmawiamy same wady, a nierzadko naciągamy pewne cechy, aby jeszcze bardziej siebie emocjonalnie dobić. Zapominamy, aby zwrócić uwagę na te pozytywne strony, które również wykazujemy.
Samokrytyka zmienia się w linczowanie własnych emocji, myśli i poczucia wartości. Przestajemy wierzyć we własne możliwości i zaczynamy żyć w przekonaniu, że do niczego się nie nadajemy. Sami sobie wyrządzamy krzywdę w przekonaniu, że przecież na to zasługujemy.
Wyciągaj lekcje bezboleśnie
Uświadomienie sobie błędu i krytyka samego siebie jest czymś zdrowym. Jeśli zatem myślami odbiegamy zbyt daleko i zaczynamy z tego powodu cierpieć, to należy dać sobie pauzę. Zastanów się, czy zasługujesz na to? Czy ten błąd był aż tak poważny, aby tak siebie traktować? Czy takie samo traktowanie okażesz innej osobie po popełnieniu błędu?
Dobrze jest mieć garść krytyki dla siebie, ale należy też mieć do siebie szacunek. Samokaranie nie pozwoli ci na zrozumienie lekcji, a jedynie zapamiętasz cierpienie, strach i ból. Odkryj w sobie wyrozumiałość i empatię do własnej osoby.
Jeśli ciężko ci znaleźć tę równowagę, to nie ból się porozmawiać o tym z kimś, komu ufasz. Dzięki temu ta osoba stanie się „kotwicą”, która pomoże ci się zatrzymać, jeśli myślami pędzisz w samokaranie.






