
Janusz Heathcliff Iwanowski, producent filmu „Ja wam pokażę”, uderza w Katarzynę Grocholę w serii nagrań opublikowanych w sieci. Twierdzi, że to pisarka odpowiada za porażkę obrazu z 2006 roku, a on sam ma na to dokumenty. Zapowiada, że groźbą pozwu nikt go nie ucisze.
Producent uderza w Katarzynę Grocholę i obwinia ją o klapę filmu
Afera wokół kontynuacji „Nigdy w życiu” miała już swój finał. W czwartek Joanna Jabłczyńska opublikowała oficjalne przeprosiny dla Katarzyny Grocholi i potwierdzenie przelewu na fundację. Spokój trwał krótko.
Tego samego dnia w mediach społecznościowych odezwał się Janusz Heathcliff Iwanowski, producent nakręconego w 2006 roku filmu „Ja wam pokażę”. Powstał on jako filmowa kontynuacja hitu z 2004 roku i wymieniono w nim niemal całą główną obsadę. Iwanowski opublikował serię nagrań, w których nie przebiera w słowach.
Zdaniem producenta klapa tamtego obrazu nie miała nic wspólnego z pracą aktorów. Winna była pisarka.
Zawsze jak przychodzi ta kobieta, to jest kupa smrodu. Tylko teraz ten smród i to szambo wybiły na zewnątrz, a kiedyś to było tylko wśród nas
– mówił producent w nagraniu opublikowanym w sieci.
Nocna zmiana scenariusza i gniot na planie
Iwanowski przypomina, że scenariusz na podstawie książki napisał Cezary Harasimowicz. Tekst miał być fenomenalny i gotowy do realizacji. Tak twierdzi producent. Wszystko zmieniło się na kilkanaście godzin przed wejściem na plan.
Według producenta pisarka zażądała wtedy zmian, które jego pracownik spisywał do czwartej nad ranem.
Usiadł mój pracownik, Bartek, i ona mu dyktowała te wszystkie zmiany. Skończyliśmy o czwartej nad ranem
– relacjonował producent w kolejnym opublikowanym nagraniu.
Rano aktorzy mieli przyjść na plan z tekstem, którego nauczyli się z poprzedniej wersji scenariusza. To, co zobaczyli, Iwanowski ocenia bezlitośnie.
Przyszli aktorzy, którzy nauczyli się tekstu z tego scenariusza właściwego, a tutaj widzą jakiś gniot po prostu na planie.
– dodał producent, opisując pierwszy dzień zdjęciowy.
Groźby w Wigilię i zapowiedź kolejnych nagrań
Producent odniósł się także do tego, że Joanna Jabłczyńska ugięła się pod groźbą pozwu. Sam zapowiada, że jego zastraszyć się nie da, bo od lat trzyma stare telefony i całą korespondencję.
W odróżnieniu od pani Jabłczyńskiej ja mam umowy, SMS-y od niej i jej rodziny, w tym wiadomości z groźbami, które wysyłano mi nawet w Wigilię. Mam taki zwyczaj, że zatrzymuję stare telefony i wszystkie SMS-y. Wiem, że Joanna Jabłczyńska już się wystraszyła i przeprosiła. Ale nie ze mną takie numery. Ja nie z takimi walczyłem.
– oświadczył producent, zwracając się do obserwujących go internautów.
Na tym rewelacje się nie kończą. Iwanowski mówi też o rzekomym szantażu, jakiego wobec menedżerki aktorów miał dopuszczać się producent Tadeusz Lampka. Zapowiada, że kolejnym tematem będzie Ilona Łepkowska i kulisy powstawania filmu „Jeszcze raz”. Pisarka na razie nie odniosła się do tych zarzutów.
Przypomnijmy, że afera zaczęła się pod koniec sierpnia, gdy Joanna Jabłczyńska ujawniła, że nie zagra Tosi w kontynuacji „Nigdy w życiu”. Rolę dostała Agnieszka Żulewska, a autorka powieści zapowiedziała wobec aktorki kroki prawne. O tym, że kultowa komedia doczeka się nowej części, wiadomo od lipca.
Film „Ja wam pokażę” z 2006 roku wyreżyserował Denis Delić. Judytę zagrała w nim Grażyna Wolszczak, Adama Paweł Deląg, a Tosię Maria Niklińska. W obsadzie znalazł się też Krzysztof Kowalewski, którego pasierbem jest Iwanowski. Producent zapowiada dalsze nagrania.
Źródło zdjęć: Wikipedia- Autorstwa Krzysztof Jarczewski – Foto Raja (information: Chepry), CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=837518






