Sprawdzaj TO przy kupnie ubrań! Później możesz tego żałować!

Sprawdzaj TO przy kupnie ubrań! Później możesz tego żałować!

Ładny sweter, dobra cena i pasujący fason często wystarczą, by ubranie trafiło do koszyka. Tymczasem skład materiału na metce mówi o zakupie więcej niż sam wygląd. To od niego zależy, czy rzecz będzie wygodna i jak zniesie pranie. Wystarczy kilka sekund.

Na ten problem zwrócił uwagę portal o2.pl, który poświęcił mu nagranie wideo. Jak podkreśla redakcja, od składu w dużej mierze zależy, czy ubranie szybko się zmechaci. Liczy się też to, jak zachowa się po praniu i czy dobrze sprawdzi się w danej porze roku.

Brzmi banalnie. A jednak przy kasie mało kto o tym myśli.

Skład materiału na metce reguluje unijne rozporządzenie

Obowiązek podawania składu wynika z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1007/2011 w sprawie nazewnictwa włókien tekstylnych. Każdy wyrób włókienniczy sprzedawany w Unii musi mieć etykietę albo trwałe oznakowanie z opisem składu surowcowego.

Włókna wymienia się w kolejności od tego, którego jest najwięcej. Nazwy muszą pochodzić z wykazu w załączniku do rozporządzenia. Na metce trzeba też zaznaczyć elementy nietekstylne pochodzenia zwierzęcego.

Określeń 100 procent, czysty albo wykonany w całości z wolno używać tylko wtedy, gdy wyrób składa się z jednego rodzaju włókna. Tekst ma być czytelny i wydrukowany jednolitą czcionką. Musi też trafić do języka kraju, w którym ubranie jest sprzedawane.

Informacja o składzie powinna być widoczna przed zakupem, także wtedy, gdy ubranie kupuje się w sklepie internetowym.

Akrylowy sweter tylko wygląda jak wełniany

Najwięcej rozczarowań przynoszą zwykle swetry. Jak podaje portal Interia, sweter za kilkaset złotych potrafi mieć w składzie tylko połowę wełny, a resztę stanowi akryl. Zdarzają się też modele reklamowane jako swetry z wełną, w których jest jej zaledwie 3-5 procent.

Akryl przypomina wełnę jedynie z wyglądu. Ciało szybko się w nim poci, a materiał nie odprowadza wilgoci i nie grzeje tak jak wełna. Na sklepowej półce prezentuje się dobrze, ale już po pierwszym praniu zaczyna się mechacić.

Według tego samego źródła wełna powinna stanowić co najmniej 80 procent składu, by sweter spełnił swoją rolę. Metka rozwiewa wątpliwości.

Ostrożność przyda się także przy poliestrze. Szyje się z niego praktycznie całą odzież sportową, ale też koszulki, bluzy, sukienki i marynarki. Podobnie jak akryl słabo przepuszcza powietrze i ma niską chłonność wody. Łatwo się w nim spocić. Do tego się elektryzuje.

Jego jedyną zaletą jest to, że nie gniecie się tak mocno jak tkaniny naturalne.

Bawełna, wiskoza i wełna inaczej znoszą pranie

Skład podpowiada też, czego spodziewać się po wyjęciu ubrania z pralki. Naukowcy ze Swinburne University of Technology wyjaśnili, dlaczego tkaniny się kurczą. Włókna bawełny i lnu są przy produkcji mocno rozciągane i prostowane, a gotowa tkanina utrwala to napięcie.

Ciepła woda i ruch bębna sprawiają, że włókna pęcznieją i wracają do pierwotnego, pofałdowanego kształtu, przez co cała tkanina się kurczy. Wiskoza potrafi zmniejszyć się nawet w chłodnej wodzie.

Z wełną jest jeszcze inaczej. Jej włókna pokrywają mikroskopijne łuski, które w praniu zahaczają o siebie. Materiał się filcuje. Tego nie da się już odwrócić.

Syntetyki, takie jak poliester i nylon, kurczą się znacznie rzadziej. Dlatego producenci coraz chętniej sięgają po mieszanki włókien naturalnych i sztucznych. Chcą w ten sposób pogodzić trwałość z komfortem.

Przypomnijmy, że za metkę odpowiada producent, a przy towarach spoza Unii importer. Jeśli sklep sprzedaje odzież pod własną marką, w świetle przepisów sam staje się producentem. Wtedy to on musi podać skład.