Masz tylko kilku przyjaciół? To może świadczyć o Twojej inteligencji. Psycholog tłumaczy

Masz tylko kilku przyjaciół? To może świadczyć o Twojej inteligencji. Psycholog tłumaczy

Towarzyscy ekstrawertycy i cisi indywidualiści 

Jedni nie potrafią żyć bez ludzi wokół siebie. Uwielbiają towarzystwo, ruch, rozmowy. Codziennie z kimś się spotykają, nieustannie planują kolejne wyjścia, wizyty, wspólne wypady. Telefon dzwoni bez przerwy, a kalendarz towarzyski jest wypełniony po brzegi. Dla takich osób samotny wieczór to niemal kara, ich naturalnym środowiskiem jest energia tłumu i bycie wśród znajomych.

Zupełnie inaczej funkcjonują osoby, które cenią sobie spokój, ciszę i bliskie, kameralne relacje. Nie potrzebują głośnych imprez ani dziesiątek znajomych. Wystarczy im obecność kilku zaufanych osób, z którymi mogą naprawdę być sobą. Takie osoby często zastanawiają się, czy coś z nimi nie tak, przecież świat nieustannie przekonuje, że trzeba być towarzyskim, otwartym, zawsze dostępnym. A jednak psychologia coraz wyraźniej pokazuje, że właśnie ten spokojniejszy styl życia może świadczyć o dojrzałości emocjonalnej.

Mniej przyjaciół to wcale nie wada

Jak tłumaczy dr Nicole LePera – amerykańska psycholog kliniczna i autorka bestsellerowych poradników – mała liczba przyjaciół to nie powód do zmartwień, a wręcz przeciwnie – to zdrowy objaw.

Nie jesteś dla wszystkich. I jest to bardzo dobra rzecz – przekonuje dr Nicole LePera.

Jej podejście łączy klasyczną psychologię z holistycznym spojrzeniem na człowieka. Zwraca uwagę, że osiągnięcie równowagi psychicznej to nie tylko kwestia rozmowy z terapeutą, ale też nauki uważności, samoświadomości i umiejętności regulowania własnego układu nerwowego. W swoich kanałach społecznościowych dr LePera chętnie dzieli się refleksjami na temat emocji, związków i relacji, niedawno poruszyła temat kręgu znajomych, obalając przy tym jeden z powszechnych mitów.

Dużo znajomych to lepsze życie? Mit, który warto obalić

Współczesna kultura często promuje przekonanie, że im więcej znajomych, tym lepiej. Większe grono towarzyskie ma być rzekomo dowodem na atrakcyjność, sukces społeczny, otwartość i charyzmę. Tymczasem wiele osób, które nie otaczają się tłumem ludzi, zaczyna czuć się gorszymi – uważają, że brakuje im towarzyskości, że są zbyt cisi, zamknięci w sobie, nie dość zabawni czy interesujący.

W tym wszystkim nie dostrzegamy jednak, że osoby z dużą liczbą znajomych wcale nie mają z nimi tak udanych relacji, jak im się wydaje – zauważa dr LePera.

Jak dodaje:

Za kulisami takich znajomości może kryć się brak autentycznej więzi, a czasem zazdrość i rywalizacja.

To ważne słowa, które pokazują, że ilość kontaktów nie przekłada się automatycznie na jakość relacji. Często za uśmiechami, spotkaniami i pozorami bliskości kryje się powierzchowność, presja, a nawet emocjonalne zmęczenie. Tymczasem osoby, które decydują się otaczać tylko kilkoma bliskimi, wybranymi ludźmi, mogą cieszyć się znacznie głębszymi i bardziej szczerymi więziami.

Prawdziwa bliskość nie potrzebuje tłumu

To nie znaczy, że życie z dużym gronem przyjaciół jest złe, ale warto pamiętać, że nie każdy musi tak żyć. I co najważniejsze: nikt nie powinien czuć się winny z powodu tego, że nie lubi tłumów, nie potrzebuje imprez, i najlepiej czuje się w domowym zaciszu z jedną czy dwiema zaufanymi osobami. Taka selektywność nie świadczy o aspołeczności, lecz o dojrzałości, bo oznacza, że wybieramy ludzi, którzy naprawdę wnoszą wartość do naszego życia.

Dr LePera przypomina nam, że nie jesteśmy zobowiązani do bycia dla wszystkich i bycia wszędzie. Możemy i mamy prawo żyć po swojemu, budować relacje na własnych zasadach i pielęgnować spokój wewnętrzny, zamiast ciągle gonić za aprobatą otoczenia.

ZOBACZ TAKŻE: Czy jesteś dorosłym dzieckiem niedojrzałych rodziców? Oto 5 sygnałów ostrzegawczych

Zdjęcie Masz tylko kilku przyjaciół? To może świadczyć o Twojej inteligencji. Psycholog tłumaczy #1

źródło zdjęć: Canva