Wirus Shamonda wykryty u człowieka po raz pierwszy. GIS wydał komunikat!

Wirus Shamonda wykryty u człowieka po raz pierwszy. GIS wydał komunikat!

Wirus Shamonda po raz pierwszy w historii wykryto u człowieka. Zakażony pacjent z okolic Lyonu nie żyje. Główny Inspektorat Sanitarny opublikował 23 października komunikat w tej sprawie. Wyjaśnia w nim, czy Polacy mają powody do obaw.

Francja poinformowała o tym przypadku 22 października. Do tej pory patogen znano wyłącznie u zwierząt, głównie u bydła, owiec, kóz i koni. Teraz to się zmieniło.

Pacjent z Lyonu miał poważnie osłabioną odporność

Zgłoszenie trafiło do francuskich służb sanitarnych 7 października. Mężczyzna był wtedy leczony w szpitalach Hospices Civils de Lyon z powodu poważnego schorzenia neurologicznego, a obecność wirusa potwierdzono w kilku próbkach biologicznych.

Według dziennika Le Progrès, na który powołuje się NBC News, pacjent był po sześćdziesiątce. Zmarł na początku października, a jego układ odpornościowy był znacznie osłabiony, co zwiększało podatność na infekcje i powikłania.

Francuskie Ministerstwo Zdrowia wskazało, że powikłania neurologiczne były najprawdopodobniej związane z zakażeniem. Nie ustalono jednak, czy wirus spowodował śmierć mężczyzny, czy jedynie się do niej przyczynił. Badania trwają.

Śledczy sprawdzają też, jak doszło do infekcji. Główna hipoteza zakłada ukąszenie przez zakażonego owada we wschodniej Francji, gdzie wiosną i latem wirus krążył wśród zwierząt. Pewności wciąż nie ma. Pod lupą jest także otoczenie pacjenta, jego ostatnie podróże i kontakt ze zwierzętami.

Wirus Shamonda dotarł do Europy w 2026 roku

Patogen ma długą historię. Należy do rodziny Peribunyaviridae i rodzaju Orthobunyavirus. Po raz pierwszy wyizolowano go od bydła w Nigerii w 1965 roku. W kolejnych dekadach wykrywano go u zwierząt w różnych częściach Afryki oraz w Japonii.

W Europie pojawił się w czerwcu 2026 roku, u bydła w południowych Niemczech i Szwajcarii. Potem przypadki zakażeń zwierząt odnotowano w Austrii, Belgii i Francji. Na tym się nie skończyło.

Jak podaje agencja Santé publique France, do 20 października wirus wykryto u bydła w 52 francuskich departamentach. Zakażone były też owce w departamentach Oise i Aveyron oraz koń w Hérault.

Wirus Shamonda przenoszą między zwierzętami niewielkie owady zwane kuczmanami. U krów wywołuje między innymi biegunkę, osłabienie i utratę apetytu, rzadziej gorączkę. Jak podaje NBC News, w dziewięciu francuskich gospodarstwach mlecznych produkcja mleka spadła nawet o 75 procent.

GIS uspokaja i monitoruje sytuację

Polskie służby sanitarne zapewniają, że ryzyko dla ogółu społeczeństwa jest niskie. Nie stwierdzono przenoszenia się wirusa z człowieka na człowieka, a francuskie władze i Światowa Organizacja Zdrowia mówią o odosobnionym przypadku. To kluczowa informacja.

Co więcej, chory należał do osób szczególnie narażonych na ciężki przebieg infekcji. Francuska agencja zdrowia publicznego nazywa to wykrycie wyjątkowym i wiąże je wprost z głęboką immunosupresją pacjenta.

Główny Inspektor Sanitarny współpracuje z Głównym Lekarzem Weterynarii i pozostaje w kontakcie z WHO oraz Europejskim Centrum do spraw Zapobiegania i Kontroli Chorób. GIS zapowiedział aktualizację komunikatu, gdy pojawią się nowe ustalenia.

Przypomnijmy, że wirus Shamonda jest blisko spokrewniony z wirusem Schmallenberg, który występuje u zwierząt także w Polsce. Niestety nie ma szczepionki ani swoistego leczenia. Lekarze mogą jedynie łagodzić objawy i zapewnić leczenie wspomagające.

Źródło zdjęcia: Canva