
Zabezpieczenie remontu na A1 pod Mykanowem miało wyglądać dokładnie tak, jak zapisano w planach wykonawcy. Zginęły cztery osoby z ekipy drogowej, a cztery kolejne walczą o życie. Nagranie sprzed godziny przed tragedią pokazuje coś innego niż dokumenty. Przyczepy stały tuż obok siebie.
Zabezpieczenie remontu na A1 na papierze nie budziło zastrzeżeń
Do wypadku doszło we wtorek 1 września przed dziewiątą rano, na jezdni w kierunku Katowic. 32-letni kierowca scanii wjechał w ciąg pojazdów ekipy remontującej prawy pas. Zginęły cztery osoby w wieku od 20 do 62 lat.
Cztery kolejne trafiły do szpitala w stanie ciężkim. Roboty na tym odcinku były oficjalnie zgłoszone w systemie mapowym GDDKiA. Drogowcy przekonują, że dokumentacja wykonawcy była w porządku.
Oglądaliśmy plany tymczasowej organizacji ruchu i zabezpieczeń, przedstawione przez wykonawcę, były sporządzone dobrze
– mówi Marcin Twardysko z katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Jak zaznacza przedstawiciel drogowców, prace zabezpieczała na miejscu poduszka zderzeniowa zamontowana do samochodu ciężarowego. Pierwsze znaki o remoncie miały stać już około kilometra wcześniej.
Nagranie z A1 pokazuje, gdzie stała poduszka zderzeniowa
Portal BRD24 dotarł do filmu kierowcy, który mijał to miejsce na godzinę przed wypadkiem. Zapis pokazuje przyczepy sygnalizacyjne i pojazd z poduszką zderzeniową ustawione zupełnie inaczej, niż wynikało to z zatwierdzonych schematów.
Okazuje się jednak, że tylko na papierze organizacja ruchu była zaplanowana poprawnie.
– ocenia portal BRD24.
Zdaniem portalu najgorzej ustawiony był pojazd z poduszką zderzeniową, czyli ostatni element osłaniający pracujących ludzi.
Taka przyczepa powinna być ustawiona od pierwszej w odległości 100-120 m. Tymczasem na filmie widać, że stoi zaledwie po ok. 10 m. To dziesięciokrotnie za mała odległość.
– czytamy w analizie portalu BRD24.
Śledczy sprawdzają zabezpieczenie remontu i brak śladów hamowania
Z nieoficjalnych ustaleń portalu BRD24 oraz „Dziennika Zachodniego” wynika, że na miejscu tragedii nie było śladów hamowania ciężarówki, która uderzyła w pracowników. Policja tych doniesień na razie nie komentuje.
32-letni kierowca został zatrzymany przez policję. Wstępne badania wykazały, że był trzeźwy. Pobrano od niego również krew, żeby sprawdzić obecność innych środków. Czynności w tej sprawie prowadzone są pod nadzorem prokuratury.
Przypomnijmy, że prace na tym fragmencie autostrady ruszyły w poniedziałek 31 sierpnia rano, a zakończyć miały się we wtorek wieczorem. Feralny wtorek był więc ostatnim dniem remontu.
Wśród uszkodzonych busów i przyczep znalazły się samochody z logotypami spółki Rekma z Brzezia. To małopolska firma z gminy Zabierzów, działająca od 1998 roku. Zajmuje się naprawą i utrzymaniem nawierzchni asfaltowych oraz betonowych na autostradach i lotniskach w całej Polsce.
Źródło zdjęcia: Canva






