Nowe informacje po śmierci 11-latki na Krecie. Zarzuty dla pięciu osób!

Nowe informacje po śmierci 11-latki na Krecie. Zarzuty dla pięciu osób!

Zarzuty po śmierci 11-latki z Polski usłyszało pięć osób, wśród nich rodzice dziewczynki i pracownicy hotelu na Krecie. Wszyscy wyszli na wolność po wyjaśnieniach przed prokuratorem. Hotel przedstawił własną wersję zdarzeń przy basenie. Mówi o 40 centymetrach wody.

Zarzuty po śmierci 11-latki usłyszało pięć osób

Greckie służby zatrzymały pięć osób dzień po tragedii, w poniedziałek 31 sierpnia. Wśród nich znaleźli się rodzice dziewczynki, 45-latek i 41-latka, a także 43-letni przedstawiciel prawny hotelu, 45-letnia kierowniczka obiektu oraz 22-letni ratownik.

Całej piątce postawiono zarzut narażenia małoletniego na niebezpieczeństwo, po czym wszyscy złożyli wyjaśnienia przed prokuratorem i w południe wyszli na wolność. Nikt nie trafił do aresztu. Postępowanie prowadzi policja w Chanii.

Pełnomocnik ratownika, adwokat Pantelis Zelios, przekazał, że jego klient przybiegł nad basen dopiero po krzykach. Dziewczynkę wyciągnięto wtedy już z wody, a reanimację prowadzili lekarze. Adwokat wyraził głęboki żal.

Hotel na Krecie mówi o 40 centymetrach wody

Obiekt z Platanias przedstawił własną wersję tego, co stało się przy basenie. Według hotelu dziewczynka przewróciła się i została znaleziona twarzą w dół w miejscu, gdzie głębokość nie przekracza 40 centymetrów. Rodzina zmarłej dziewczynki nie wystąpiła przeciwko hotelowi na drogę prawną.

Greccy śledczy sprawdzają teraz zabezpieczenia basenu i sposób zarządzania obiektem. Chcą ustalić, jak 11-latka znalazła się w wodzie i jak długo w niej była. To pytanie jest najważniejsze. Odpowiedzi wciąż nie ma.

Sekcja zwłok ma wskazać przyczynę śmierci dziewczynki

Dokładną przyczynę śmierci ma wskazać badanie sądowo-lekarskie. Jego wynik będzie kluczowy dla całego postępowania, więc greckie służby czekają teraz przede wszystkim na ten dokument.

Nie ujawniono nazwiska dziewczynki ani miasta, z którego pochodzi jej rodzina, nie podano też nazwy hotelu w Platanias. Była jedynym dzieckiem swoich rodziców.

Przypomnijmy, że 11-latka przyjechała na Kretę na wakacje z rodzicami. W niedzielę 30 sierpnia wyciągnięto ją nieprzytomną z hotelowego basenu w Platanias, o czym pisaliśmy zaraz po tragedii. Pierwszej pomocy udzielili jej polscy turyści z tego samego hotelu, a fizjoterapeuta z żoną rozpoczęli reanimację o 14.07 i prowadzili ją przez dwadzieścia minut.

Potem przejęli ją trzej lekarze z prywatnej przychodni współpracującej z hotelem, ratownicy greckiego pogotowia EKAB i pielęgniarka. Akcję kontynuowano w karetce, której drogę do szpitala w Chanii torował policyjny radiowóz.

Dyrektor szpitala George Beas przekazał, że dziewczynkę przywieziono na oddział ratunkowy o 14.55, już bez tętna. Lekarze walczyli o nią jeszcze przez godzinę. Dyrektor określił ich działania jako „nadludzką resuscytację krążeniowo-oddechową”. Dziewczynka zmarła o 16.00.

O zdarzeniu poinformowało najpierw radio ERT Chania, a doniesienia powtórzył CNN Greece. Wtedy nie było jeszcze mowy o zatrzymaniach. Te przyszły dzień później.

Źródło zdjęcia: Canva