Mój mąż podczas „kryzysu wieku średniego” wyrwał młódkę. Szybko tego pożałował

Mój mąż podczas „kryzysu wieku średniego” wyrwał młódkę. Szybko tego pożałował

    Mój mąż gdy skończył 50 lat, zaczął się dziwnie zachowywać. Zmienił swoje zainteresowania, spędzał coraz więcej czasu poza domem i wydawał się znudzony naszym małżeństwem. Zdarzało się, że wychodził nawet na całą noc bez słowa wyjaśnienia, a kiedy wracał, nawet się nie tłumaczył. Wiele razy pytałam go, o co chodzi i czy ma problemy. Wierzyłam mu bezgranicznie i wówczas nie łączyłam to nawet z tym, że mógł kogoś poznać.

    Początkowo myślałam, że to tylko chwilowy kryzys i że wszystko wróci do normy. Jednak gdy pewnego dnia zobaczyłam go z młodą dziewczyną, dostałam prawdziwego szoku. Mój mąż, z którym byłam tyle lat, z którym mamy tyle doświadczeń, potraktował mnie jak śmiecia.

    Gdy prawda wyszła na jaw, Grzesiek wyprowadził się z domu, a ja próbowałam wziąć się w garść i zacząć nowe życie, ale nie ukrywam, że było mi ciężko. Najbardziej bolało mnie to, że mnie okłamywał. Myślałam, że jesteśmy ze sobą w pełni szczerzy i nie zrobi mi takiego świństwa, ale ja widać, bardzo się pomyliłam.

    Po dwóch miesiącach Grzegorz zapukał do drzwi naszego domu z kwiatami. Na początku myślałam, że to żart. Mój mąż ze łzami na policzkach wyznał mi, że jego kochanka już go zostawiła dla innego faceta, a wcześniej wyciągnęła od niego sporą sumę pieniędzy…

    Przyjęłam go pod dach, bo było mi go zwyczajnie żal. Z czasem chyba mu nawet wybaczyłam, a jego zachowanie tłumaczyłam „kryzysem wieku średniego”.

    Zawsze myślałam o sobie, że nigdy nie wybaczę facetowi zdrady. Gdy tego doświadczyłam, zmieniłam swoje nastawienie. Sama jestem dojrzałą kobietą i nie chcę angażować się w inną reakcję. Kocham swojego męża i mam nadzieje, że głupie wyskoki już za nim.

    Czy jestem naiwna i za szybko wybaczyłam mężowi?