
Doda poinformowała fanów, że musi zrobić przerwę i wycofać się z dalszych działań na rzecz schronisk. W emocjonalnym nagraniu opublikowanym w weekend przyznała, że jest skrajnie wyczerpana psychicznie i nie daje już rady dźwigać ciężaru związanego z dramatyczną sytuacją zwierząt. Choć jej pomoc przyniosła realne efekty, wokalistka podkreśliła, że teraz musi zadbać o własne zdrowie i odpocząć, zanim wypali się całkowicie.
Od kilku tygodni Doda intensywnie angażowała się w pomoc zwierzętom, szczególnie tym przebywającym w trudnych warunkach podczas zimowych mrozów. Jej zaangażowanie szybko odbiło się szerokim echem w mediach i poruszyło tysiące Polaków. Fani, wolontariusze i osoby prywatne ruszyli za jej przykładem, wspierali schroniska, zbierali jedzenie, organizowali koce i ogrzewanie dla czworonogów.
Wszystko zaczęło się od dramatycznych informacji o fatalnych warunkach panujących w niektórych placówkach. Doda nie pozostała obojętna, uruchomiła swoje kontakty, zasoby i wpływy, by realnie pomóc. Szybko okazało się, że jej działania mają ogromną siłę. Wspierała schroniska rzeczowo i medialnie, nagląca społeczeństwo i instytucje do działania.
Artystka pojawiła się również w Sejmie, gdzie mówiła o konieczności kontroli prywatnych placówek i zmian w prawie. Odwiedziła m.in. Bytom oraz Sobolew, gdzie interweniowała w sprawie kontrowersyjnego schroniska „Happy Dog”, które ostatecznie zostało zamknięte. Jej działania, choć pełne determinacji i dobrej woli, spotkały się także z falą krytyki.
Doda mocno odpowiada hejterom
Choć Doda działała z serca i własnej inicjatywy, część internautów zaczęła podważać szczerość jej intencji, sugerując, że cała akcja to tylko element kreowania wizerunku. Wokalistka nie pozostawiła tych słów bez odpowiedzi. W emocjonalnym wpisie na Instagramie odniosła się wprost do hejtu:
Kochani, jak chcecie mnie obrażać i podawać w wątpliwość to, co robię od dwóch tygodni, że niby moje intencje są obrzydliwe i okrutne, obrażajcie mnie w bardziej pomysłowy sposób. Wyciągacie rzeczy sprzed dekady, że komuś w mordę dałam. Naprawdę żałuję tylko, że nie dałam mocniej w niektórych przypadkach…
W dalszej części Doda podkreśliła, że nie działa dla poklasku, tylko dla dobra zwierząt, i że nie zamierza przepraszać za swoją impulsywność, skoro stoi po stronie tych, którzy sami nie potrafią się bronić.
„Nie daję już rady psychicznie” – Doda ogłasza przerwę
W miniony weekend piosenkarka opublikowała szczery film, w którym ogłosiła, że czasowo wycofuje się z aktywnej pomocy. Powodem jest skrajne wyczerpanie emocjonalne i psychiczne:
Dzisiaj spałam trzy godziny. To jest już tydzień, odkąd prawie w ogóle nie śpię. Sytuacje związane z pato-schroniskami, z wszystkimi informacjami i obrazami, jakie mnie uderzyły przez ostatnie dni, bardzo mnie psychicznie poturbowały i najnormalniej w świecie nie daje sobie już z tym rady.
Doda szczerze przyznała, że cierpi na nerwicę lękową, która nasila się w sytuacjach przewlekłego stresu. Całkowicie poświęciła się walce o dobro zwierząt, ale jak podkreśliła, jej zdrowie psychiczne również wymaga opieki.
Moi najbliżsi, kiedy rzuciłam wszystko – od trzech tygodni nie istnieje moja praca, życie zawodowe, zapytali się, gdzie będzie limit, kiedy powiem sobie dość. Obiecałam sobie wtedy, że jak zamknę, chociaż dwa pato-schroniska – i udało się.
Doda podkreśliła, że nie rezygnuje całkowicie z pomocy, ale potrzebuje oddechu i regeneracji. Zaapelowała do wszystkich, którzy ją wspierali, by nie porzucali rozpoczętych działań:
Oddałam całe swoje serce, ruszyłam kamień milowy i niech to idzie teraz lawiną, ale nie chcę dalej wgłębiać się, bo dostrzeganie coraz gorszych rzeczy doprowadzi mnie do katastrofy.
Wokalistka zwróciła też uwagę na niesprawiedliwe ataki wymierzone w wolontariuszy, którzy pomagali razem z nią. Publiczne oczernianie ludzi dobrej woli było dla niej ciosem niemal równie bolesnym jak cierpienie zwierząt.
Doda swoim zaangażowaniem pokazała, że jedna osoba może wywołać wielką falę dobra. Przypomniała, że nawet gdy emocje sięgają zenitu, a internet zalewa fala krytyki, najważniejsze jest realne wsparcie dla tych, którzy nie mogą się obronić, dla zwierząt.
Jej głos poruszył tysiące ludzi, a działania przyniosły wymierne efekty: zamknięcie schronisk, kontrolę placówek i większą świadomość społeczna. Teraz, jak mówi, czas, by pałeczkę przejęli inni.






