Ten gest poruszył całą okolicę. Rolnik oddał pięć ton marchwi, by ratować dzikie zwierzęta

Ten gest poruszył całą okolicę. Rolnik oddał pięć ton marchwi, by ratować dzikie zwierzęta

Pomoc przyszła w najgorszym możliwym momencie zimy

Zima to jeden z najtrudniejszych okresów dla dzikich zwierząt. Mróz, śnieg i ograniczony dostęp do naturalnego pożywienia sprawiają, że każdy dzień może być dla nich walką o przetrwanie. Właśnie wtedy, gdy sytuacja stała się szczególnie dramatyczna, pojawiła się pomoc, która może uratować życie wielu leśnym mieszkańcom.

Na terenie Nadleśnictwa Jamy przeprowadzono wyjątkową akcję dokarmiania zwierząt. Dzięki zaangażowaniu lokalnych społeczników i bezinteresownemu gestowi jednego rolnika do lasu trafiły aż 7 ton marchwi.

Rolnik z Nebrowa oddał swój plon bez wahania

Aż 5 ton marchwi przekazał bezpłatnie rolnik z Nebrowa – Dariusz Mikulski. Pozostałe 2 tony zostały zakupione ze środków własnych Stowarzyszenia Grudziądz Semper Fidelis przy wsparciu Przyjaciół z Grudziądza. Akcja od razu spotkała się z ogromnym uznaniem zarówno wśród organizatorów, jak i lokalnej społeczności.

Gest rolnika tym bardziej porusza, że nie była to symboliczna pomoc. Jak podkreśliła jego siostra w mediach społecznościowych, nawet pół tony marchwi to realny dochód, z którego utrzymuje się rodzina.

ZOBACZ TAKŻE: Oscary 2026 coraz bliżej. Sprawdź, gdzie obejrzysz nominowane filmy

„To były pieniądze, ale zwierzęta były głodne”

Dla rolnika tona czy nawet pół tony marchwi to niezłe pieniądze. Ale jest mróz, a ziemię od dłuższego czasu pokrywa śnieg. Zwierzęta leśne są głodne — napisała siostra Dariusza Mikulskiego na Facebooku.

Te słowa szybko obiegły internet i stały się symbolem bezinteresownej pomocy w czasach, gdy każdy gest solidarności ma ogromne znaczenie.

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1191317426482035&id=100068113672174&ref=embed_post

Leśnicy nie mają wątpliwości: timing był idealny

Przekazana marchew została rozłożona przy paśnikach na terenie nadleśnictwa. Leśnicy podkreślają, że pomoc nadeszła dokładnie wtedy, gdy była najbardziej potrzebna. Długotrwałe mrozy i zalegająca pokrywa śnieżna skutecznie uniemożliwiają zwierzętom zdobywanie naturalnego pożywienia.

Zima to dla dzikich zwierząt wyjątkowo trudny czas. Takie wsparcie realnie zwiększa ich szanse na przetrwanie — zaznaczają pracownicy nadleśnictwa.

Pierwsze efekty widać było niemal od razu

Już chwilę po wyłożeniu karmy fotopułapki zarejestrowały sarny i inne zwierzęta korzystające z marchwi. To najlepszy dowód na to, że akcja była nie tylko potrzebna, ale i skuteczna.

Historia z Nebrowa pokazuje, że jeden gest może zrobić ogromną różnicę — zwłaszcza wtedy, gdy przychodzi w kluczowym momencie.

źródło zdjęcia: Canva