
Po tragedii w podwarszawskich Ząbkach pojawiają się kolejne informacje dotyczące śmierci niespełna dwuletniego chłopca. Prokuratura przekazała już wstępne wyniki sekcji zwłok dziecka, a media ujawniły również nowe ustalenia dotyczące oczka wodnego, do którego miał wpaść maluch. Jak się okazuje, zbiornik znajdował się na tej samej posesji co placówka, jednak formalnie nie należał do wydzielonego terenu klubu dziecięcego.
Cała Polska żyje tragedią, do której doszło w podwarszawskich Ząbkach. Na terenie prywatnej placówki opiekuńczej zmarł niespełna dwuletni chłopiec. Na miejsce natychmiast skierowano policję, ratowników Cała Polska wciąż żyje dramatycznymi wydarzeniami z podwarszawskich Ząbek, gdzie na terenie placówki opiekuńczej zginął niespełna dwuletni chłopiec. Sprawą od początku zajmuje się policja i prokuratura, a śledczy próbują dokładnie ustalić, jak doszło do tragedii. Dziś pojawiły się kolejne informacje, w tym wstępne wyniki sekcji zwłok dziecka.
Dramat rozegrał się po południu
Do zdarzenia doszło przy ulicy Kwiatowej. Służby zostały powiadomione o sytuacji po godzinie 16. Na miejscu bardzo szybko pojawili się policjanci i ratownicy medyczni, którzy rozpoczęli walkę o życie chłopca.
Według medialnych ustaleń reanimacja trwała około godziny, jednak mimo wysiłków ratowników dziecka nie udało się uratować.
Chłopiec miał wydostać się poza teren placówki
Początkowo śledczy nie podawali szczegółów dotyczących okoliczności zdarzenia. Potwierdzano jedynie, że na terenie placówki doszło do śmierci małego dziecka.
Z czasem do mediów zaczęły trafiać nowe ustalenia. Według informacji opisywanych przez o2.pl dziecko miało przejść przez niezabezpieczoną furtkę oddzielającą część przeznaczoną dla dzieci od pozostałego obszaru posesji. Następnie chłopiec miał znaleźć się przy domu jednorodzinnym stojącym na tej samej działce i wpaść do znajdującego się tam oczka wodnego.
Bramka zwykle była zamknięta. Tam jest siatka, która odgradza budynek klubu od reszty działki. Tym razem doszło do niedopatrzenia — przekazały osoby cytowane przez o2.pl.
Dwie opiekunki zostały zatrzymane
Po tragedii policja zatrzymała dwie kobiety pracujące w placówce. To opiekunki w wieku 48 i 53 lat. Na obecnym etapie mają zostać przesłuchane w charakterze świadków.
Czynności z zatrzymanymi jeszcze nie zostały wykonane, natomiast z całą pewnością zostaną przeprowadzone jeszcze dzisiaj — poinformował prokurator Remigiusz Krynke.
Śledczy prowadzą postępowanie pod kątem nieumyślnego spowodowania śmierci.
Okoliczności tego zdarzenia wyjaśniają policjanci pod nadzorem prokuratora. Rodzice tego dziecka są pod opieką psychologów — dodał mł. asp. Paweł Chmura.
Prokuratura przekazała wyniki sekcji
W piątek rano przeprowadzono sekcję zwłok chłopca. Prokuratura podała już pierwsze ustalenia dotyczące przyczyny śmierci.
Dziś rano została przeprowadzona sekcja zwłok dziecka. Wstępne wyniki wskazują utonięcie jako przyczynę zgonu. Na ostateczną opinię trzeba poczekać kilka tygodni — przekazał prokurator Remigiusz Krynke.
Śledczy nadal analizują cały przebieg zdarzenia i sprawdzają, czy teren był odpowiednio zabezpieczony.
Oczko wodne znajdowało się poza wydzielonym terenem klubu
Nowe informacje dotyczące samej posesji opublikował portal o2.pl. Jak wynika z ustaleń, oczko wodne nie znajdowało się bezpośrednio na obszarze przeznaczonym dla dzieci, choć mieściło się na tej samej działce.
Placówka działała w tylnej części posesji, natomiast od frontu znajdował się dom jednorodzinny oraz oczko wodne. Obie części były oddzielone siatką.
Klub dziecięcy znajdował się na wytyczonym terenie, na działce na której znajduje się oczko wodne. Sam teren klubu jest wyodrębniony z działki. Z tego co wiemy, oczko nie znajdowało się na terenie samego klubu dziecięcego, ale na tej samej działce. Teren klubu powinien być zabezpieczony. Przepisy nie mówią jednak, w jaki dokładnie sposób. Pozostałe części działki nie stanowią części klubu dziecięcego — tłumaczył w rozmowie z o2.pl Jakub Biesiada z Urzędu Miasta w Ząbkach.
Placówka formalnie była klubem dziecięcym
Choć miejsce reklamowało się w internecie jako żłobek, formalnie funkcjonowało jako klub dziecięcy. Tę informację potwierdził urząd miasta.
Faktycznie potwierdzam, że to klub dziecięcy. Nie mamy wiedzy na temat tego, dlaczego placówka promuje się jako żłobek. Żłobkiem faktycznie nie jest. W klubie przeprowadzono liczne kontrole, które nie wykazały żadnych nieprawidłowości dot. naboru dzieci — powiedział Jakub Biesiada w rozmowie z o2.pl.
Prokuratura nadal prowadzi intensywne czynności w sprawie i sprawdza zarówno przebieg tragedii, jak i sposób działania placówki.
źródło zdjęć: Canva






