
Zbiórka na Adriana Szymaniaka zamknęła się kwotą ponad 2,5 mln zł. Po śmierci uczestnika „Ślubu od pierwszego wejrzenia” jego bliscy opublikowali komunikat na stronie akcji. Napisali w nim, co stanie się z niewykorzystanymi pieniędzmi. Padła konkretna deklaracja.
Adrian Szymaniak zmarł w sobotę 5 września, po ponad roku walki z nowotworem mózgu. O śmierci męża poinformowała jego żona Anita Szydłowska-Szymaniak. Miał 39 lat. Kilka dni później na stronie zbiórki pojawiło się oświadczenie rodziny, w którym padła odpowiedź na pytanie zadawane od kilku dni.
Zbiórka na Adriana Szymaniaka przekroczyła 2,5 mln zł
Akcja w serwisie pomagam.pl miała sfinansować kosztowne leczenie glejaka IV stopnia. Na koncie zbiórki jest 2 581 813 zł. Wpłaciło je 65 764 osoby, a nowych wpłat serwis już nie przyjmuje.
Pieniądze miały pokryć terapię TTFields, planowaną po zakończeniu radioterapii. Metoda polega na stosowaniu urządzenia zakładanego na głowę, a w Polsce była dostępna wyłącznie komercyjnie. Koszt spoczywał więc na pacjencie.
Część środków poszła wcześniej na codzienną opiekę nad chorym. Rodzina przystosowała dom do jego potrzeb, kupiła sprzęt medyczny i rehabilitacyjny, opłaciła całodobową opiekę pielęgniarek oraz rehabilitantów. Opisywała to na bieżąco w kolejnych aktualizacjach zbiórki.
Rodzina przekazała, co dalej z pieniędzmi ze zbiórki
Nowy wpis pojawił się na stronie akcji tego samego dnia, w którym bliscy ogłosili śmierć Adriana Szymaniaka. Podziękowali w nim wszystkim, którzy wsparli leczenie. Zapowiedzieli też, że zgromadzone środki posłużą kolejnym chorym.
Z całego serca dziękujemy za wsparcie. W ramach zebranych środków będziemy mogli również pomagać innym osobom, które jeszcze mają szansę na wygraną z tą chorobą
– przekazali bliscy zmarłego.
Szczegółów na razie nie ma. Rodzina nie podała, w jaki sposób przekaże pieniądze ani do kogo trafi pomoc. Nie wskazała też terminu, w którym zapadną decyzje. Komunikat podpisali żona, dzieci i przyjaciele Adriana.
Sam Szymaniak jeszcze w trakcie własnej choroby doradzał innym pacjentom i dodawał im otuchy. Rodzina napisała o tym jeszcze w opisie prowadzonej akcji. Chciał, żeby inni mieli więcej możliwości niż on sam.
Adrian Szymaniak walczył z glejakiem od 2025 roku
Przypomnijmy, że nowotwór wykryto u niego w połowie 2025 roku. Glejak IV stopnia to jedna z najcięższych postaci raka mózgu. Przeszedł operacje, radioterapię oraz kolejne cykle chemioterapii. Choroba wróciła latem 2026 roku.
Rodzina zostawiła wtedy dom i przeniosła się do innego miasta, bliżej Centrum Onkologii. W ostatnich tygodniach Adrian przebywał już w domu, pod całodobową opieką. Zostawił żonę oraz dwoje dzieci, Jerzyka i Biankę.
Wokół pożegnania nie brakowało napięć. Mama Adriana Szymaniaka nie zgodziła się na miejsce pochówku syna, a jego żona odpowiedziała jej obszernym oświadczeniem. Obie wypowiedziały się publicznie.
W komunikacie o śmierci bliscy poprosili o prywatność. Pogrzeb ma mieć charakter wyłącznie rodzinny, bez udziału mediów, bez zdjęć i bez nagrań. Prosili również o powstrzymanie się od kondolencji, telefonów oraz wiadomości. Zależy im na ciszy.
Daty ceremonii nie podano.
Źródło zdjęć: @anitaczylija






