RCB wysłało alert do dwóch województw i przerwało wysyłkę. Część mieszkańców dostała samo odwołanie

RCB wysłało alert do dwóch województw i przerwało wysyłkę. Część mieszkańców dostała samo odwołanie

W czwartek rano telefony na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu odezwały się trzy razy. Najpierw poszedł alert RCB o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę, potem przerwana wysyłka i odwołany alarm. Część mieszkańców zobaczyła wyłącznie wiadomość o końcu zagrożenia. Po godzinie 7 ostrzeżenie wróciło.

Alert RCB poszedł o 6.20 i został odwołany niecałe pół godziny później

Pierwsza wiadomość trafiła do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego o godzinie 6.20. Treść była krótka.

UWAGA! UWAGA! UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty

– przekazało w pierwszym ostrzeżeniu Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Wysyłka nie doszła jednak do końca. Do centrum dotarła informacja, że zagrożenie ustało, więc rozsyłanie komunikatu zatrzymano w połowie.

W trakcie trwającej wysyłki otrzymaliśmy informację, że zagrożenie ustało. Wysyłka została przerwana.

– wyjaśniło RCB.

Niecałe 30 minut po pierwszym sygnale telefony odezwały się ponownie, tym razem samymi wersalikami.

UWAGA! UWAGA! UWAGA! ZAKOŃCZYŁ SIĘ ATAK NA OBSZARZE UKRAINY. BRAK ZAGROŻENIA NA TERYTORIUM RP. ŚLEDŹ KOMUNIKATY

– podało centrum.

Efekt przerwanej wysyłki był taki, że wielu odbiorców zobaczyło na ekranie odwołanie alarmu, o którym wcześniej nie zdążyło się dowiedzieć.

Może więc wystąpić sytuacja, w której część odbiorców otrzyma zarówno Alert RCB o zagrożeniu, jak i jego odwołanie

– przyznało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Spokój i tak nie potrwał długo. Kilka minut po godzinie 7 poszła kolejna wysyłka, opisana przez centrum jako aktualizacja w związku z ponownym zagrożeniem.

Myśliwce nad wschodnią Polską i wstrzymane loty z Lublina

Przed godziną 7 komunikat opublikowało też Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Powodem była aktywność rosyjskich odrzutowych dronów uderzających w cele w zachodniej części Ukrainy.

Informujemy, że w związku z aktywnością rosyjskich odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych, prowadzących uderzenia na cele w zachodniej części Ukrainy, doszło do krótkotrwałego podniesienia gotowości wybranych sił i środków Systemu Obrony Powietrznej RP.

– przekazało wojsko. Alarm odwołano, a uruchomione siły wróciły do standardowej działalności operacyjnej. Kilkadziesiąt minut później samoloty musiały zareagować jeszcze raz.

W związku z pojawianiem się kolejnych potencjalnych zagrożeń dla bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej, wynikających z aktywności rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych na zachodzie Ukrainy, nadal operuje wojskowe lotnictwo, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego pozostają w odpowiednim stanie gotowości

– poinformowało dowództwo.

Poranek odbił się na ruchu pasażerskim. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej podała, że lotniska w Lublinie i Rzeszowie wstrzymały operacje lotnicze, bo lotnictwo wojskowe potrzebowało swobody działania.

Dwa dni wcześniej było niemal to samo

Przypomnijmy, że w nocy z 7 na 8 września ostrzeżenia obudziły mieszkańców tych samych dwóch województw. Wtedy wysyłkę również przerwano w trakcie.

Wiceszef MON Cezary Tomczyk tłumaczył w rozmowie z Polsat News, że dwa alarmy jednej nocy nie były pomyłką systemu.

To nie był przypadek, to były dwa ataki, najpierw atak balistyczny, nastąpiło pewne uspokojenie na Ukrainie, po godzinie czy po dwóch godzinach nastąpił atak dronowy

– poinformował wiceminister obrony. Przyznał przy okazji, że skuteczność ostrzegania zależy dziś od przepustowości sieci komórkowych. Ma to zmienić system Cell Broadcast, który resort chce uruchomić w ciągu kilku miesięcy.

natychmiastowe powiadamianie właśnie przez operatorów już nie sms-em, tylko specjalną informacją po to, żeby telefon włączył się niezależnie od powiadomień

– opisywał nowe rozwiązanie Tomczyk.

Po drugiej stronie granicy zginęli ludzie

W środę wieczorem rosyjski dron uderzył w parking przy centrum handlowym w Sumach na północnym wschodzie Ukrainy. Zginęły dwie osoby, a co najmniej 20 zostało rannych. Podała to agencja Ukrinform.

Szef administracji wojskowej Sum Serhij Krywoszejenko ocenił, że Rosjanie zaatakowali w porze, gdy ludzie wracali z pracy i robili zakupy.

W nocy ze środy na czwartek celem były też Charków, Chmielnicki i Krzywy Róg. W Krzywym Rogu Rosjanie uderzyli w dzielnice mieszkalne. Ranne zostały dwie osoby.

Dla mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia to kolejny poranek z ostrzeżeniem na ekranie telefonu. Odwołany alert RCB nie oznaczał, że nad granicą zrobiło się spokojnie. Wojskowe lotnictwo pracowało tam dalej.

Źródło zdjęcia: Canva/gov.pl