Syreny alarmowe wyrwały ze snu mieszkańców Lubelszczyzny. Wojsko poderwało myśliwce

Syreny alarmowe wyrwały ze snu mieszkańców Lubelszczyzny. Wojsko poderwało myśliwce

W nocy z soboty na niedzielę syreny alarmowe na Lubelszczyźnie postawiły na nogi mieszkańców sześciu powiatów. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzegło ich przed zagrożeniem atakiem z powietrza, a wojsko poderwało myśliwce. Nad ranem służby ruszyły sprawdzać zgłoszenia o hukach.

Syreny alarmowe na Lubelszczyźnie zawyły w sześciu powiatach

Procedura wczesnego ostrzegania ruszyła o godzinie 4.15. Syreny usłyszeli mieszkańcy powiatów włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, chełmskiego i krasnostawskiego oraz Chełma.

Do tych samych odbiorców Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało SMS-a o zagrożeniu atakiem z powietrza.

Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów

– zalecało w nocnej wiadomości Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.

Drugi alert trafił do mieszkańców całego województwa lubelskiego i podkarpackiego. Dotyczył operowania polskiego lotnictwa w przestrzeni powietrznej. Ten komunikat obowiązywał jeszcze rano.

Zagrożenie atakiem z powietrza odwołano o godzinie 5.13. Dopiero wtedy mieszkańcy wschodnich powiatów mogli wrócić do przerwanego snu. Na Lubelszczyźnie alarm trwał niecałą godzinę.

Wojsko poderwało myśliwce po ataku dronów na Ukrainę

O godzinie 4.19 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że w polskiej przestrzeni powietrznej zaczęło operować lotnictwo wojskowe. Powodem był nocny atak rosyjskich dronów na cele na Ukrainie.

Uwaga. W związku z aktywnością odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych Federacji Rosyjskiej, wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej

– poinformowało nad ranem Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

Wojskowi zaznaczyli, że uruchomili siły i środki w ramach działań prewencyjnych. Stan gotowości osiągnęły naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego.

Służby sprawdziły zgłoszenia o hukach

Od rana policja na Lubelszczyźnie odbierała sygnały o rzekomym wybuchu. Funkcjonariusze pojechali do dwóch miejscowości w powiatach kraśnickim i janowskim. Poszukiwania źródła niepokojących odgłosów zakończyły się jeszcze przed południem.

Niczego nie znaleziono. Jak ustalili funkcjonariusze, odgłosy pochodziły od manewrujących w tej okolicy myśliwców, które najprawdopodobniej przekroczyły barierę dźwięku.

Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz nie krył, że noc na wschodzie kraju była wyjątkowo nerwowa.

Rzeczywiście to była niespokojna noc na polskiej, wschodniej granicy

– relacjonował rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz.

Podkreślił przy tym, że Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego nie ma potwierdzenia naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Wszystkie sygnały docierające do mundurowych są weryfikowane.

Niepokojące odgłosy zgłaszali też mieszkańcy województwa świętokrzyskiego. Jak podaje RMF FM, strażacy nie odnotowali tam żadnych zgłoszeń o nieznanych obiektach i nie wysłali w teren ani jednego zastępu.

Przypomnijmy, że nocne alerty na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu wracają od kilku dni. 8 września nad ranem RCB dwukrotnie ostrzegało mieszkańców tych samych województw, a dwa dni później wysyłkę alertu przerwano w połowie.

W nocy Rosjanie znów uderzyli w Ukrainę dronami. Alarm powietrzny ogłoszono między innymi dla rejonu drohobyckiego w obwodzie lwowskim, a o zagrożeniu informował szef tamtejszej administracji Maksym Kozycki.

Przez całą noc komunikaty dla mieszkańców wydawał także szef administracji obwodu wołyńskiego Roman Romaniuk.

Dzień wcześniej było znacznie tragiczniej. W sobotę rosyjskie naloty na kilka regionów Ukrainy zabiły dziewięć osób, a dziesiątki zostały ranne. Zniszczone zostały budynki mieszkalne i infrastruktura w całym kraju.

Źródło zdjęcia: Canva