Telefon zaginionej Emilii Koprowskiej został podrzucony? Policja nie wyklucza jednego scenariusza

Telefon zaginionej Emilii Koprowskiej został podrzucony? Policja nie wyklucza jednego scenariusza

Podrzucony telefon Koprowskiej to wariant, którego koszalińska policja nie chce wykluczyć. Urządzenie zaginionej 37-latki leżało na wydmach w Darłowie, niedaleko terenu festiwalu muzyki techno. Ten sam fragment wybrzeża służby sprawdzały już wcześniej. Wtedy nikt go nie zauważył.

Odnalezienie telefonu Emilii Koprowskiej wciąż pozostaje najważniejszym tropem w sprawie, o której od trzech tygodni mówi cała Polska. Miejsce, w którym leżał, ujawnił program „Uwaga” w TVN. Chodzi o wydmy w Darłowie, kilka kroków od imprezy, z której 30 sierpnia oddaliła się 37-latka. Śledczy wiążą z nim duże nadzieje.

Podrzucony telefon Koprowskiej to wariant, którego śledczy nie odrzucają

Wątpliwości budzi jeden szczegół. Obszar, na którym w połowie września znaleziono urządzenie, był sprawdzany już wcześniej, a wtedy nikt go tam nie dostrzegł. Dlatego policja bierze pod uwagę różne scenariusze.

Czy ktoś go podrzucił? Tego też nie wykluczamy

– podkreśliła w rozmowie z „Uwagą” rzeczniczka koszalińskiej policji Izabela Sreberska. To wciąż jedna z hipotez.

Rzeczniczka od razu zastrzegła, że równie prawdopodobne jest znacznie prostsze wytłumaczenie. Telefon mógł zostać zasypany piaskiem albo przykryty gałęziami, co utrudniło wcześniejsze przeszukania. W takim terenie o przeoczenie nietrudno.

Samo znalezisko opisywaliśmy w połowie września, gdy policja mówiła o pewnym przełomie w poszukiwaniach. Chwilę później służby wróciły na plażę w Darłowie i jeszcze raz przeczesały okolicę znaleziska. Bez skutku.

Śledczy liczą na zawartość znalezionego urządzenia

Po analizie tego telefonu będziemy mogli powiedzieć coś więcej

– wyjaśniła policjantka. Chodzi o ustalenie, z kim Emilia kontaktowała się w ostatnich godzinach przed zniknięciem, a więc o odtworzenie tamtego wieczoru krok po kroku. Liczy się każdy szczegół.

Zadanie wcale nie jest proste. Ekspert do spraw cyberbezpieczeństwa Adam Haertle tłumaczył w „Uwadze”, że wszystko zależy od modelu urządzenia oraz od wersji oprogramowania, jaką miała zainstalowaną jego właścicielka. Studzi nadzieje.

Jeżeli to jest w miarę nowy telefon z nowym oprogramowaniem, szanse na to są minimalne.

Specjalista dodał, że w iPhone’ach niezaszyfrowany zostaje tylko niewielki fragment pamięci. Zna przypadki, w których właśnie z tego obszaru udawało się odzyskać obrazek, kawałek aplikacji albo rozmowy. Jak przyznał, zawsze warto tam zajrzeć.

Rodzina zaginionej nie przerywa poszukiwań

Przypomnijmy, że Emilia Koprowska zniknęła 30 sierpnia. Tego dnia doszło do sprzeczki między nią a mężem, po której kobieta oddaliła się z festiwalu. Od tamtej pory nikt nie nawiązał z nią kontaktu.

W tle całej sprawy przewijają się informacje o kryzysie w małżeństwie. Para od około trzech miesięcy mieszkała osobno, a to mąż miał namawiać żonę na wspólny wyjazd. Osoby z otoczenia wspominają o częstych kłótniach i głośnych awanturach.

Bliscy zaginionej mówią jednak o czymś innym. Podkreślają, że 37-latka była bardzo związana z pięcioletnim synem i nigdy by go nie zostawiła. Matka Emilii, pani Irena, wspominała najzwyklejsze plany córki. Zakupy, ubrania dla chłopca i odebranie go w poniedziałek.

Rodzina nadal sprawdza wszystkie napływające sygnały i prosi ludzi o pomoc. Brat zaginionej dziękuje tym, którzy nagłaśniają sprawę w sieci i przekazują kolejne tropy, licząc, że ktoś przypomni sobie drobiazg z tamtej nocy. Poszukiwania trwają.

Źródło zdjęcia: Canva