
Alicja „Bibi” Klenczon nie żyje. Wdowa po liderze Czerwonych Gitar zmarła we wtorek 22 września, a wiadomość obiegła media społecznościowe późnym wieczorem. Przez ponad cztery dekady dbała o pamięć po mężu i jego piosenkach. Pożegnało ją Szczytno.
Informację o jej śmierci przekazał Wiesław Wilczkowiak, wiceprezes Stowarzyszenia Muzycznego imienia Krzysztofa Klenczona „Christopher”. Przyjaciel rodziny od lat stoi na straży pamięci o muzyku. Napisał krótko.
Serdeczne wyrazy współczucia dla całej rodziny pozostającej w żałobie
– przekazał we wtorek w mediach społecznościowych.
Alicja Klenczon nie żyje, o odejściu poinformowała też siostra muzyka
O śmierci napisała w sieci również Hanna Klenczon, siostra Krzysztofa. Tą drogą wiadomość dotarła do Szczytna, z którym rodzina muzyka jest związana od lat. Samorząd miasta opublikował pożegnanie.
Podkreślono w nim, że przez dziesięciolecia z oddaniem pielęgnowała pamięć o mężu i jego twórczości. Dzięki jej zaangażowaniu ta muzyka wciąż łączy kolejne pokolenia słuchaczy.
Zapamiętamy Ją jako osobę pełną ciepła i życzliwości, niestrudzenie dbającą o artystyczne dziedzictwo Krzysztofa
– czytamy we wpisie szczycieńskiego samorządu.
Wdowa po muzyku przez dekady wracała do Szczytna
Alicja Klenczon często odwiedzała to miasto i pojawiała się na koncertach oraz uroczystościach poświęconych mężowi. Promowała Szczytno. Podkreślała jego szczególną więź z artystą.
Bywała też w Pułtusku, rodzinnym mieście muzyka, gdzie w latach 2013-2018 odbywał się poświęcony mu festiwal. Po śmierci męża mieszkała głównie w Stanach Zjednoczonych, gdzie wcześniej osiedli razem. Kontaktu z Polską nigdy nie zerwała.
Swoje wspomnienia zebrała w wydanej w 2017 roku książce Krzysztof Klenczon. Historia jednej znajomości, napisanej razem z Tomaszem Potkajem. Opowiedziała w niej o mężu, którego poznała 19 stycznia 1965 roku w sopockim barze Alga. Pobrali się 25 grudnia 1967 roku w katedrze oliwskiej, a później wychowywali dwie córki, Caroline oraz Jaqueline-Natalie.
Krzysztof Klenczon zmarł w 1981 roku po wypadku w Chicago
Przypomnijmy, że muzyk urodził się 14 stycznia 1942 roku w Pułtusku. Był gitarzystą i kompozytorem, liderem Czerwonych Gitar oraz Trzech Koron. To spod jego ręki wyszły „Matura”, „Kwiaty we włosach” i „10 w skali Beauforta”.
27 lutego 1981 roku uległ wypadkowi samochodowemu w Chicago, wracając z koncertu charytatywnego. Zmarł 7 kwietnia 1981 roku, po kilku tygodniach walki w szpitalu. Miał 39 lat.
W tym roku minęło 45 lat od tamtej tragedii. Jego piosenki wciąż łączą kolejne pokolenia słuchaczy. Wdowa po artyście dbała o to przez ostatnie dekady.
Źródło zdjęcia: Canva






