Jan Białecki nie żyje. Uczestnik Powstania Warszawskiego zmarł w rodzinnym domu

Jan Białecki nie żyje. Uczestnik Powstania Warszawskiego zmarł w rodzinnym domu

Jan Białecki nie żyje. Uczestnik Powstania Warszawskiego o pseudonimie „Krótki” zmarł w wieku 100 lat w rodzinnym domu w Józefosławiu. O jego śmierci poinformowała rodzina, a 7 października 2026 roku wiadomość podała TVP3 Warszawa. Do końca pamiętał dramatyczne chwile ze Starego Miasta.

Jan Białecki urodził się 12 marca 1926 roku w Pruszkowie. Tam dorastał, a swoje wspomnienia z dzieciństwa, okupacji i początku II wojny światowej po latach pozostawił w Archiwum Historii Mówionej.

Setne urodziny obchodził 12 marca 2026 roku i był wtedy jednym z ostatnich żyjących powstańców warszawskich, którzy wciąż mogli opowiadać o tamtych dniach.

Jan Białecki nie żyje. Od dziecka marzył o mundurze

We wrześniu 1939 roku miał 13 lat. Od młodości chciał związać swoją przyszłość z wojskiem i zostać zawodowym oficerem, choć wojenne wydarzenia bardzo szybko zweryfikowały te plany. Jak podała TVP3 Warszawa, w jego domu oraz szkole dużą wagę przywiązywano do patriotyzmu.

Jednym z nauczycieli Białeckiego był Tadeusz Biernacki, późniejszy oficer, który zginął w Katyniu. Sam Białecki wskazywał, że właśnie wtedy kształtowało się jego przywiązanie do Polski i wojska.

Wojna przyszła szybko. Białecki zapamiętał zabezpieczanie okien paskami papieru 1 września 1939 roku, a później także niemieckie bombardowanie Pruszkowa i pierwsze ofiary tego ataku.

Powstaniec z kompanii „Lewar” trafił w zupełnie inne miejsce

Przełom nastąpił w 1943 roku, kiedy jeden z kolegów opowiedział mu o Armii Krajowej. Młody mężczyzna zdecydował się wtedy wejść do konspiracji, a po pewnym czasie złożył przysięgę.

W chwili wybuchu Powstania Warszawskiego miał dotrzeć na Żoliborz. Nie udało się. Strzelanina uniemożliwiła mu przedostanie się do wyznaczonego oddziału, więc ostatecznie znalazł się w kompanii „Lewar”.

To był mój początek Powstania. Nie trafiłem do tej jednostki, do której byłem przeznaczony i szykowany przez okres konspiracji, tylko [byłem] w zupełnie innym miejscu

– wspominał, cytowany przez TVP3 Warszawa.

Walczył jako strzelec w Śródmieściu Północnym. Brał udział między innymi w akcji zdobycia kościoła Świętego Krzyża 23 sierpnia 1944 roku. W późniejszych relacjach nie koncentrował się jednak na obrazie zwycięstwa. Zapamiętał przede wszystkim pył, hałas, dezorientację oraz ostrzał, podczas którego rozpoznanie przeciwnika bywało bardzo trudne.

Jan Białecki został ciężko ranny. Odniósł 16 ran

Najtrudniejsze chwile przeżył podczas wycofywania oddziałów ze Starego Miasta. Jak przypomniała TVP3 Warszawa, w jego relacji z tego momentu pojawiał się obraz chaosu oraz ognia prowadzonego z wielu kierunków, a powstańcy próbowali wydostać się z zagrożonego miejsca.

Wtedy pod nogi rzucono im wiązkę dwóch lub trzech granatów. Wybuch ciężko zranił Białeckiego w obie ręce. Łącznie odniósł 16 ran.

Obrażenia były tak poważne, że wypuścił z rąk karabin. Mimo to nie zatrzymał się w miejscu. O własnych siłach dotarł do barykady.

Według biogramu Muzeum Powstania Warszawskiego stało się to 2 września 1944 roku. Po wydostaniu się z pola walki potrzebował pomocy medycznej i trafił do dwóch powstańczych szpitali. Z Warszawy wyszedł później razem z ludnością cywilną.

Przypomnijmy, że swoje wspomnienia z wojny i okupacji Jan Białecki nagrał dla Archiwum Historii Mówionej w styczniu 2009 roku. To dzięki tej relacji wiadomo dziś tak dużo o jego dzieciństwie w Pruszkowie, drodze do konspiracji i najcięższych dniach na Starym Mieście. Teraz zostaje po nim właśnie ta opowieść.

źródło zdjęć: Canva