
Po serii ataków nożem, które od 7 października wstrząsnęły Polską, w sklepach z akcesoriami do samoobrony gwałtownie skoczyła sprzedaż gazu pieprzowego. Jak donosi portal naTemat, w jednej z hurtowni wzrosła nawet o 300-400 proc. Sprzedawcy wiedzą, że to nie potrwa długo.
Sprzedaż gazu pieprzowego wystrzeliła w piątek po atakach na szkoły
Najwięcej zamówień spłynęło w piątek, 9 października. Właśnie wtedy największy popłoch wywołała informacja o tak zwanym krwawym piątku. Sklepy poczuły to od razu.
Andrzej Szozda, który kieruje sklepem internetowym i hurtownią z akcesoriami do samoobrony działającą od 20 lat, w rozmowie z naTemat opisał skalę zjawiska.
W ciągu kilku dni sprzedaż gazów pieprzowych wzrosła u nas o 300-400 proc. Skok nastąpił w piątek
– relacjonował.
Na co dzień firma sprzedaje w hurcie i w detalu 10-11 tys. sztuk gazu miesięcznie, a w październiku, z powodu kilku dni po atakach na szkoły, może to być około 25 tys. Wszystko przez kilka dni.
Jeśli w czwartek detalicznie sprzedaliśmy 100 sztuk gazu pieprzowego, to w piątek sprzedaż należy pomnożyć przez 4.
– wyjaśnił Szozda.
Dyrektor jest przekonany, że zainteresowanie zaraz opadnie, bo ruch zaczął już przygasać i do końca tygodnia sytuacja może się zupełnie uspokoić.
Ludzie się boją. Sprzedawcy znają ten schemat
Jak się okazuje, to nie pierwszy taki zryw, bo sprzedawcy obserwują go po każdym zdarzeniu, o którym robi się głośno w mediach. Tak było i tym razem.
Gdy jest jakiś napad, czy zabójstwo, pojawia się kilkudniowa zwyżka. Czasami o 20-50 proc., a czasami o 300 proc.
– dodał Szozda.
Podobnie wygląda to w mniejszych sklepach. W jednym z nich miesięcznie schodzi zwykle 10-15 sztuk gazu. W piątek po atakach pracownik sprzedał około 40 w ciągu jednego dnia. W poniedziałek 12 października do południa poszły już tylko dwie.
Ludzie się boją. Jest niepokój, że coraz częściej takie rzeczy się zdarzają.
– przyznał sprzedawca.
Na dłuższą metę, jak zauważył, mało kto się jednak w ten sposób zabezpiecza. Noży nikt nie kupował. Zainteresowanie skończyło się na gazie i dwóch pałkach teleskopowych sprzedanych w ostatnich dniach.
Gaz pieprzowy to ponad 90 proc. zakupów
Szozda zwraca uwagę, że noże w ogóle nie trafiają do kategorii samoobrony. Sklepy dzielą je według zastosowań, na przykład na ratownicze trzymane w aucie, myśliwskie albo taktyczne dla wojska i policji.
W przypadku noży nie ma żadnej zwyżki, ich sprzedaż jest stała niezależnie od bieżących wydarzeń.
– zaznaczył.
Gaz pieprzowy stanowi ponad 90 proc. wszystkich zakupów w tej kategorii, pałki teleskopowe, kupowane głównie przez mężczyzn, to około 5 proc., a paralizatory zaledwie około 0,5 proc. Bez dowodu nikt ich nie dostanie.
Co ciekawe, Polacy podobnie reagują na słowa polityków o zagrożeniu, bo wtedy w koszykach lądują krzesiwa, latarki, powerbanki, kuchenki i plecaki turystyczne. W jednym ze sklepów po rozesłaniu poradnika bezpieczeństwa przez 2-3 tygodnie wysyłano butelki i filtry do wody.
Przypomnijmy, że 7 października 19-latek zaatakował nożem uczniów i nauczycieli w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce. Rannych zostało 9 osób. W szkole w Leszczydole-Nowinach pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie ugodził nożem pracownicę placówki i ranił dwie kolejne osoby.
W weekend doszło do kolejnych ataków, między innymi w szkole przy ulicy Mińskiej w Warszawie, w warszawskim autobusie i w salonie fryzjerskim w Szamotułach. Pod szkołami pojawiła się policja, a Sejm przyjął ustawę blokującą nielegalne treści w internecie.
Źródło zdjęcia: Canva






