
Anna Lewandowska udzieliła wywiadu WP SportoweFakty, w którym wróciła do transferu męża do Chicago Fire. Trenerka przyznała, że do samego końca liczyła na pozostanie w Hiszpanii. O Barcelonie mówi dziś jak o swoim miejscu na ziemi. Zdradziła też, jak nowy start przeżywają jej córki.
W czerwcu 2026 roku Robert Lewandowski po czterech sezonach w FC Barcelonie podpisał kontrakt z Chicago Fire, a za piłkarzem za ocean ruszyła cała rodzina. Anna Lewandowska już wtedy pisała w mediach społecznościowych, że boi się tej zmiany. Teraz w rozmowie z Dariuszem Faronem z WP SportoweFakty opowiedziała, jak naprawdę wyglądały kulisy tej decyzji.
Anna Lewandowska długo nie brała Chicago na poważnie
Oferta z USA przez długi czas nie wydawała się jej realnym scenariuszem, bo w grze pojawiały się różne opcje.
Początkowo kierunku Chicago nie brałam na poważnie, bo nigdy nie planowaliśmy przeprowadzki do USA.
– zdradziła.
Jak wyjaśniła, 6 listopada 2025 roku prowadziła w Stanach swoje wydarzenie, a przedstawiciele Chicago Fire zaprosili ją wtedy do klubu i przyszli na jej event. Po tej wizycie powiedziała Robertowi przez telefon: „Tak ciepło mnie przyjęli, a my i tak tu nie przyjedziemy”. Było jej trochę głupio.
Z czasem klub coraz mocniej dawał jednak do zrozumienia, że chce zakontraktować jej męża. Ostatecznie Robert przyleciał do USA i podjął decyzję o przeprowadzce, choć rodzina rozmawiała też o Arabii Saudyjskiej. Wybór padł na Chicago.
Anna Lewandowska o Barcelonie mówi ze wzruszeniem
Najmocniejsze słowa padły o samym wyjeździe z Hiszpanii. Lewandowska szukała nawet rozwiązania, w którym cała rodzina regularnie latałaby do Roberta, ale szybko uznała, że na dłuższą metę by to nie zadziałało.
Zakończyliśmy pewien etap ze względu na męża, który tego chciał, ale byłam w miejscu, którego nie chciałam opuszczać.
– przyznała.
Wróciła też do pożegnania Roberta z Camp Nou, gdy stała na murawie razem z córkami i nie potrafiła powstrzymać łez. Kiedy Laura przytuliła tatę, zobaczyła, że on również płacze. Do dziś chce jej się płakać na samo wspomnienie tamtej chwili.
Na stadionie podszedł do niej prezydent klubu Joan Laporta i zapewnił ją, że Barcelona zawsze będzie jej domem, a rodzina zawsze może tam wrócić. Lewandowska nie ukrywa, że bardzo tęskni za tym miastem.
Córki Lewandowskich powoli odnajdują się w Chicago
Trenerka opowiedziała także o tym, jak zmianę przeżyły dziewczynki. Najtrudniej było starszej Klarze.
Klara jest starsza, więcej rozumie i mocniej przeżywała całą sytuację. Jest emocjonalnym dzieckiem, bardzo bała się jechać”– wyznała Lewandowska, dodając, że córka utrzymuje dziś telefoniczny kontakt z przyjaciółkami.
Młodsza Laura poszła do szkoły już w Chicago i wciąż nie ma tam ulubionej koleżanki.
Jako mamę mnie to boli, ale wiem, że dzieci potrzebują czasu – przyznała trenerka.
Na szczęście są też dobre wiadomości, bo rodzina była niedawno pierwszy raz na meczu baseballu, a córkom bardzo się podobało.
Sama Anna Lewandowska stres związany z przeprowadzką odczuła również fizycznie i jak mówi, od dwóch tygodni wychodzi na prostą. Dziś ocenia, że ludzie w Chicago są otwarci i pozytywni, a na ulicach spotyka wielu Polaków. To ją cieszy.
Przypomnijmy, że na początku lipca Anna Lewandowska wprost pisała w sieci o lęku przed wyjazdem do USA, a jej wpis wywołał sporą dyskusję. W wywiadzie zdradziła, że Robert nie wiedział wcześniej o tym poście. Napisała go spontanicznie.
Barcelona nie znika jednak z jej życia. W listopadzie trenerka odwiedzi miasto w sprawach zawodowych, a swoje studio Edan chce rozwijać o kolejną lokalizację. Chicago nazywa przystankiem.
Barcelonie nie powiedzieliśmy 'żegnaj’, tylko 'do zobaczenia’. Już to ustaliliśmy. To nasze miejsce na ziemi.
– zapowiedziała.
Źródło zdjęcia: Wikipedia- Autorstwa Magda warsaw – Praca własna, CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=157010966






