
Przed 1 listopada Polacy ruszają po znicze, a wybór często pada na te, które po prostu ładnie wyglądają. Tymczasem kolory zniczy mają swoją symbolikę, wyrosłą z wiary chrześcijańskiej i dawnych wierzeń. Biały mówi coś innego niż czerwony. Różnica jest spora.
Zapalanie zniczy na grobach to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich zwyczajów. Na Wszystkich Świętych Polacy całymi rodzinami spotykają się przy grobach bliskich. Płomień ma oznaczać pamięć o zmarłych i nadzieję na życie wieczne.
Mało kto zastanawia się jednak nad barwą lampki. A ona też coś znaczy.
Kolory zniczy i ich symbolika na polskich cmentarzach
Najprostsza sprawa to biel. Biały znicz oznacza niewinność, czystość i wieczny spokój. Żółte światło wyraża nadzieję i zmartwychwstanie.
Każda barwa ma swoje miejsce. Złoto i srebro łączą się z wiecznością, chwałą i nieśmiertelnością duszy.
Na polskich cmentarzach króluje jednak czerwień. Czerwony znicz kojarzy się z miłością, odwagą i poświęceniem i właśnie takie lampki najczęściej widać na grobach.
Zieleń to tradycyjna barwa nadziei i odrodzenia, która wyraża wiarę, że śmierć nie musi być końcem wszystkiego. Niebieski znicz symbolizuje harmonię, modlitwę i duchową więź z kimś, kogo już nie ma. Fiolet to z kolei kolor żałoby, smutku, pokuty i refleksji.
Płomień na grobie ma znaczenie starsze niż sam znicz
W tradycji Kościoła katolickiego płomień oznacza Chrystusa, światłość życia wiecznego i nadzieję na zmartwychwstanie. Gdy zwyczaj palenia ognia dla zmarłych nabrał chrześcijańskiego znaczenia, swoją wymowę zyskały też kolory lampek. Tak powstał dzisiejszy kod barw.
Prof. Katarzyna Smyk z Instytutu Nauk o Kulturze UMCS tłumaczyła w rozmowie z Radiem Lublin, że światło zniczy ma ważną symbolikę. Blask przypomina o życiu wyłaniającym się z ciemności i ma chronić przed złymi mocami. Płomień świecy bywa też traktowany jako zapowiedź zmartwychwstania.
Według badaczki zieleń, którą stroi się groby, czyli cisy, tuje, barwinek czy gałązki sosny, ma oddzielać świat żywych od świata zmarłych. Symbolizuje też wieczność. W końcu jest wiecznie zielona.
Dawniej zmarłych wspominano w domu, a nie przy grobach
Przypomnijmy, że korzenie tego zwyczaju sięgają czasów przedchrześcijańskich. W dawnych słowiańskich wierzeniach ogniska i lampki miały oświetlać drogę błąkającym się duszom, ogrzewać je w chłodne dni i chronić żywych przed złymi mocami. Na rozstajach dróg i przy cmentarzach palono ogniska.
Ważną rolę odgrywały Dziady, czyli obrzęd, który miał zapewnić rodzinie przychylność przodków i pomyślność w gospodarstwie. Częścią rytuału było dzielenie się jedzeniem z żebrakami i wędrowcami. Uosabiali oni dusze zmarłych.
Co ciekawe, tłumy na cmentarzach to zjawisko dość młode. Etnograf Andrzej Karczmarzewski z Rzeszowa wskazywał, że powszechne odwiedzanie grobów zaczęło się dopiero w XIX wieku, a wcześniej kult zmarłych obchodzono raczej w domu. Strojenie mogił zielonymi gałązkami i zapalonym światłem jest jeszcze młodsze, bo pojawiło się w okresie międzywojennym.
Dziś trudno wyobrazić sobie bez niego listopad. Wybierając znicz w tym roku, warto więc spojrzeć nie tylko na cenę i kształt, ale też na kolor szkła, bo każda barwa niesie inne przesłanie dla tych, którzy przyjdą na grób później.
Źródło zdjęcia: Canva






