
Na piątek 30 października zapowiedziano strajk generalny we Włoszech. Polskie MSZ ostrzega podróżnych przed utrudnieniami w transporcie i protestami w ponad 40 miastach. Rząd w Rzymie próbował zatrzymać akcję na kolei i lotniskach. Związkowcy nie zamierzają jednak ustąpić.
Strajk ogłosił związek zawodowy USB, czyli Unione Sindacale di Base, wspólnie z innymi mniejszymi organizacjami. Do manifestacji mają dołączyć także studenci, rolnicy i przewoźnicy drogowi. Protest jest wymierzony w rosnące koszty życia, wydatki na zbrojenia i politykę rządu Giorgii Meloni.
Strajk generalny we Włoszech. MSZ ostrzega przed utrudnieniami
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych opublikowało ostrzeżenie w systemie Odyseusz. Komunikat jest krótki, ale lista zagrożonych usług robi wrażenie.
W związku ze strajkiem generalnym i protestami w dniu 30 października na terenie całego kraju mogą występować utrudnienia w transporcie drogowym, lotniczym, kolejowym, morskim, komunikacji miejskiej, ruchu autostradowym, usługach taksówkarskich
– czytamy w komunikacie resortu.
Na kolei protest zaplanowano od godziny 21 w czwartek 29 października do 20:59 w piątek. W lotnictwie i wśród taksówkarzy ma potrwać cały piątek. Pracownicy autostrad mieli przerwać pracę już w czwartek o 22. W komunikacji miejskiej godziny ustala każde miasto osobno.
Tego samego dnia protestują też portowcy, którzy sprzeciwiają się transportom broni i zbrojeniom. Akcja obejmie między innymi porty w Genui, Livorno, Triestu i Civitavecchii.
Salvini zablokował strajk w transporcie, związkowcy nie ustępują
We wtorek 27 października minister transportu Matteo Salvini podpisał rozporządzenie nakazujące przeniesienie strajku w transporcie na inny termin. Dotyczy ono kolei, lotnictwa, taksówek, komunikacji miejskiej i żeglugi. Wcześniej taki krok zaleciła komisja nadzorująca strajki.
Powód jest prosty. We Włoszech zwyczajowo nie strajkuje się w dniach wokół Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego, gdy miliony ludzi jadą na groby bliskich. USB uznało jednak rozporządzenie za bezprawne i zapowiedziało, że go nie posłucha.
Skutki tej decyzji już widać. Grupa FS, do której należą koleje Trenitalia, poinformowała, że pociągi pojadą według zwykłego rozkładu. W Rzymie przewoźnicy Atac i Cotral zapewniają, że autobusy, tramwaje i metro będą kursować normalnie.
Pracownikom, którzy mimo zakazu nie przyjdą do pracy, grożą kary od 500 do 1000 euro. Związek obiecał im pomoc prawną, ale grzywien za nich nie zapłaci. Dlatego część włoskich mediów spodziewa się, że w transporcie do protestu przyłączy się niewiele osób. Pewności jednak nie ma.
Ministerstwo radzi turystom omijać zgromadzenia
Strajk generalny obejmie też szkoły, szpitale i urzędy, których rozporządzenie nie dotyczy. Mogą się opóźnić planowe wizyty i zabiegi, ale pomoc w nagłych przypadkach pozostaje zapewniona. Manifestacje zapowiedziano między innymi w Rzymie, Mediolanie, Bolonii, Turynie, Florencji, Neapolu i Palermo.
MSZ radzi, by w piątek omijać miejsca zgromadzeń, duże skupiska ludzi i boczne uliczki w rejonie protestów. Przed wyjściem z hotelu najlepiej sprawdzić informacje w lokalnych mediach i komunikaty przewoźników.
Trzeba też mieć przy sobie dokument tożsamości. Na ulicach pojawi się więcej patroli policji i wojska. Funkcjonariusze mogą poprosić o wylegitymowanie się.
Osobny apel dotyczy rodzin z dziećmi. Ze względu na nowe, surowe włoskie przepisy o odpowiedzialności rodzicielskiej resort prosi, by przez cały czas pilnować dzieci w przestrzeni publicznej.
Przypomnijmy, że od kilku tygodni przez Europę przetacza się fala protestów. Zaczęło się we Francji od wystąpień uczniów i studentów, które przerodziły się w zamieszki. Wtedy MSZ ostrzegało Polaków przed wyjazdem do Francji. Podobne sceny oglądano w Belgii, Irlandii, Grecji, Albanii i Hiszpanii. Teraz przyszła kolej na Włochy.
Źródło zdjęcia: Canva






