Ogromna burza po odcinku „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie nie wytrzymali

Ogromna burza po odcinku „Tańca z Gwiazdami”. Widzowie nie wytrzymali

Polsat przygotował dla Ireny Santor specjalną sofę przy parkiecie „Tańca z Gwiazdami”. W odcinku z 1 listopada legenda polskiej estrady przez niemal cały wieczór siedziała tam jednak sama. Widzowie szybko to wychwycili. Pretensje poleciały do produkcji.

Irena Santor była główną atrakcją wieczoru w Polsacie

Dziewiąty odcinek dziewiętnastej edycji show od początku zapowiadano jako wyjątkowy. Pary po raz pierwszy w tej edycji zatańczyły po dwa razy. Jedna choreografia powstała do przeboju Ireny Santor, druga była polskim tańcem ludowym.

Artystka pojawiła się na parkiecie tuż po starcie programu, a potem zajęła przygotowane dla niej miejsce. Super Express nazwał je wprost tronem. W rozmowie z Pauliną Sykut-Jeżyną artystka przyznała, że piosenki do tej pory tylko śpiewała i nigdy nie widziała ich zatańczonych w takiej wersji. Jak relacjonował portal Pudelek, wyznała też, że jest „oszołomiona i szczęśliwa”.

Widzowie byli nią zachwyceni. Internauci pisali między innymi „Wysoka kultura, szyk i elegancja. Brawo” oraz „I to jest kobieta z klasą”. Pochwał było znacznie więcej.

Sofa Ireny Santor stała się powodem pretensji do produkcji

Krytyka nie dotyczyła samej artystki. Jak podaje portal Plejada, widzowie mieli żal przede wszystkim do twórców programu. Nie spodobało im się, że gwiazda wieczoru siedziała przy parkiecie bez towarzystwa. Jeden z komentarzy był wyjątkowo ostry.

Organizacyjnie dzisiejszy odcinek to dno! Jak już zaprosiliście panią Irenkę, to trzeba było dać jej tę ławeczkę obok jury, żeby miała dostęp do mikrofonu, bo w sumie jej nie widać. Aż mi jest wstyd za tę organizację…

– napisał jeden z widzów.

„Głupio, że pani Irena tak sama siedzi” – brzmiał kolejny wpis. Ktoś inny dodał „Jeju, biedna pani Irena siedzi tam na tej ławeczce taka sama”.

Niektórzy mieli gotowe rozwiązanie.

Bez sensu, że pani Irena tam sama siedzi na tej sofie. Powinna być albo przy stole jurorskim, albo ktoś obok niej na sofie, żeby było jej raźniej

– przekonywał następny internauta.

Padło też porównanie z wcześniejszymi odcinkami, poświęconymi wielkim nazwiskom polskiej sceny. „Szkoda, że pani Irena nie siedzi w jury tak, jak siedziała Maryla Rodowicz czy Beata Kozidrak, jak tańczyli do ich piosenek” – głosił jeden z wpisów.

Rafał Maserak ruszył z mikrofonem przez cały parkiet

Kłopot z mikrofonem pojawił się zresztą już przed występami. Gdy Sykut-Jeżyna przysiadła obok artystki, by zadać jej kilka pytań, okazało się, że na kanapie go nie ma. Santor zaczęła go szukać.

Sytuację uratował Rafał Maserak. Jak opisał Fakt, juror chwycił zapasowy mikrofon i niemal przebiegł przez cały parkiet, by dostarczyć go artystce. Zamieszanie trwało zaledwie chwilę. Sykut-Jeżyna skomentowała na wizji, że „dżentelmeni czuwają”.

Julię Wieniawę w jury zastąpiła gościnnie Jolanta Kwaśniewska. Maserak w rozmowie z Super Expressem przyznał, że spotkanie z nią za stołem jurorskim było dla niego cudownym przeżyciem.

Była pierwsza dama zmieniła też finał wieczoru. Przy ogłaszaniu wyników poprosiła, by ze względu na wyjątkowy odcinek i osobę Ireny Santor nikt nie odpadł. Produkcja się zgodziła. Punkty i głosy przechodzą do kolejnego odcinka.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza fala pretensji w tej edycji. Po odcinku z 25 października fani oburzyli się na werdykt, po którym odpadli Dominik Smaruj i Magda Tarnowska. W sieci przybywało też komentarzy o nerwowej atmosferze przy stole jurorskim.

Ćwierćfinał odbędzie się 8 listopada. W grze o Kryształową Kulę pozostało sześć par. Na parkiet wrócą Helena Englert i Roman Osadchiy, Piotr Gumulec i Julia Suryś, Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz, Dominik Rupiński i Estelle François, Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta oraz Mandaryna i Krystian Rzymkiewicz.

Źródło zdjęcia: @tanieczgwiazdami