
Szwedzki thriller „Garść kłamstw” trafił na Netflixa 30 października i szybko wdarł się do czołówki najchętniej oglądanych seriali w Polsce. Widzowie oceniają go jednak surowo. Taka popularność rodzi pytanie o drugi sezon. Netflix od początku mówił o tej produkcji w jeden sposób.
W oficjalnym zestawieniu Netflixa za tydzień od 26 października do 1 listopada „Garść kłamstw” zajęła w Polsce piąte miejsce wśród seriali. Miała na to zaledwie trzy dni. Wyprzedziły ją między innymi drugi sezon Matek Pingwinów i czwarta część Lupina.
Jak podała 2 listopada Eska, serial był wtedy drugi na liście najchętniej oglądanych produkcji w Polsce. Kryminały i thrillery regularnie trafiają do tego rankingu. Tym razem stało się podobnie.
Dwie pary zamieniły się domami i szybko tego pożałowały
Punkt wyjścia wygląda niewinnie. Helene i Carl, grani przez Fridę Gustavsson i Faresa Faresa, opuszczają na kilka tygodni dom na archipelagu sztokholmskim. W zamian zamieszkają w willi na Sycylii. Należy ona do Scarlett i Adama, czyli Emmy Appleton i Jakoba Oftebro. Obie pary nigdy wcześniej się nie spotkały.
Sielanka nie trwa długo. Dom na Sycylii wcale nie przypomina tego ze zdjęć, a do drzwi puka policja, która pyta o zaginioną osobę. W Sztokholmie Adam i Scarlett muszą z kolei znosić wścibskich sąsiadów. Jest też zamknięta garderoba.
Z czasem na wierzch wychodzą ukrywane zdrady. Wakacyjna zamiana zmienia się w grę opartą na inwigilacji, manipulacji i rosnącej nieufności. Całość zamknięto w czterech odcinkach.
Wszystkie wyreżyserował Kasper Barfoed. Scenariusz napisali Amanda Högberg i Axel Stjärne, a producentkami są Frida Asp i Fatima Varhos, które odpowiadają też za Love & Anarchy oraz Barracuda Queens.
Widzowie nie zostawili na produkcji suchej nitki
Oglądalność to jedno, a oceny to drugie. Na Filmwebie serial miał 2 listopada średnią 5,7 na 10. W komentarzach dominowały wpisy negatywne. Nie przebierano w słowach.
Rozwleczony. Fabuła średnia. Postaci nie da się lubić. Głupota pogania głupote. Słabo i tyle.
– napisał jeden z widzów.
Fajny, ale od połowy zbyt łopatologiczny, wytłumaczona intryga jak dla kretyna.
– dodał kolejny.
Chłodno przyjął serial także serwis Micropsia Cine. Recenzent uznał go za sprawną, ale bezosobową adaptację bestsellera, która nie wybija się ponad przeciętność. Co prawda docenił pejzaże Sycylii i archipelagu sztokholmskiego. Zwroty akcji uznał jednak za schematyczne i łatwe do przewidzenia.
Drugi sezon „Garści kłamstw” wygląda na mało prawdopodobny
Serial powstał na podstawie powieści „Bytet” Stefana Ahnhema. Książka nie doczekała się bezpośredniej kontynuacji, a ekranizacja wyczerpuje jej historię. W komunikatach z 16 grudnia 2025 roku i 31 sierpnia 2026 roku Netflix nazywa tytuł serią limitowaną, a w swoim rankingu oznacza go tak samo.
W żadnym z tych komunikatów nie ma ani słowa o dalszym ciągu. Furtka nie musi być jednak całkiem zamknięta. Jak zauważa Eska, przy utrzymaniu wysokiej oglądalności Netflix mógłby nakręcić nowe odcinki w formie antologii. To na razie tylko spekulacja.
Przypomnijmy, że Netflix ogłosił projekt 16 grudnia 2025 roku pod szwedzkim tytułem Bytet, gdy zdjęcia w Szwecji i na Sycylii właśnie się zakończyły. Ahnhem przyznał wtedy, że choć od dwudziestu lat pracuje jako scenarzysta, ta adaptacja jest dla niego spełnieniem marzeń. Lepszym, niż śmiał sobie wymarzyć.
źródło zdjęć: YT






