– Twoje żebro… – szepnęłam zaniepokojona. – Do diabła z …

– Twoje żebro… – szepnęłam zaniepokojona. – Do diabła z …

– Twoje żebro… – szepnęłam zaniepokojona. – Do diabła z nim. – Wsparł się na łokciu i po chwili znalazł się nade mną. Jego nagi, owinięty bandażem tors napierał na moją pierś. – Mam teraz problem z inną częścią ciała. – Uśmiechnął się uwodzicielsko i pocałował mnie namiętnie.