
Zapadła decyzja sądu w sprawie 57-letniego kierowcy podejrzanego o spowodowanie tragicznego wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka. Prokuratura domagała się ponownego aresztowania mężczyzny po tym, jak wcześniej opuścił areszt za poręczeniem majątkowym.
Śledztwo dotyczące tragicznego wypadku, w którym zginął poseł Łukasz Litewka, nadal trwa i budzi ogromne emocje. Szczególne zainteresowanie wywołała sytuacja 57-letniego kierowcy Mitsubishi Colta, podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego potrącenia. Mężczyzna wcześniej opuścił areszt po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego, jednak prokuratura nie zgadzała się z taką decyzją i domagała się jego ponownego zatrzymania. Właśnie dlatego na 12 maja wyznaczono posiedzenie Sądu Okręgowego w Sosnowcu, który miał rozpatrzyć zażalenie śledczych. Decyzja już zapadł, sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury, co oznacza, że kierowca nie wróci do aresztu.
Tragiczny wypadek w Dąbrowie Górniczej
Do tragicznego wypadku doszło 23 kwietnia na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. 36-letni Łukasz Litewka jechał rowerem, gdy został potrącony przez samochód. Mimo szybkiej pomocy i interwencji służb ratunkowych obrażenia okazały się śmiertelne.
57-letni kierowca został zatrzymany niedługo po zdarzeniu. Prokuratura postawiła mu zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. W swoich wyjaśnieniach mężczyzna miał twierdzić, że przed tragedią zasłabł i nie pamięta samego momentu uderzenia.
Śledczy analizują przebieg tragedii
Śledczy od początku podkreślają, że sprawa jest szczegółowo analizowana. Zabezpieczane są nagrania monitoringu, przesłuchiwani świadkowie oraz sprawdzane dane teleinformatyczne. Prokuratura bada między innymi bilingi telefoniczne, logowania urządzeń oraz aktywność telefonów zarówno podejrzanego kierowcy, jak i posła. Celem jest dokładne odtworzenie przebiegu wydarzeń i ustalenie, co działo się tuż przed tragedią.
Prokuratura chciała ponownego aresztu
Kontrowersje wzbudziła decyzja o zwolnieniu podejrzanego po wpłaceniu kaucji. Zdaniem prokuratury poręczenie majątkowe było niewystarczające, dlatego śledczy złożyli zażalenie i domagali się ponownego zastosowania tymczasowego aresztu. Argumentowali, że taki środek byłby konieczny dla zabezpieczenia prawidłowego przebiegu postępowania.
Jest decyzja sądu
We wtorek Sąd Okręgowy w Sosnowcu ogłosił swoją decyzję. Zażalenie prokuratury nie zostało uwzględnione, co oznacza, że 57-letni kierowca pozostanie na wolności. Co więcej, sąd — zgodnie z wnioskiem obrony — uchylił również inne zastosowane wcześniej środki zapobiegawcze wobec podejrzanego.
Informację po zakończeniu posiedzenia przekazali mediom obrońca kierowcy mecenas Dariusz Kawalec oraz rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian. Śledztwo w sprawie tragicznego wypadku nadal jest prowadzone.
Sąd uchylił wszystkie środki zapobiegawcze wobec mojego klienta uznając, że nie ma przesłanek do stosowania nie tylko tymczasowego aresztowania, ale żadnego środka zapobiegawczego – przekazał mec. Kawalec.
Jest po postanowienie ostateczne, nie przysługuje od niego środek odwoławczy. Pozostaje zatem prokuraturze działać dalej, kontynuować postępowanie przygotowawcze, dynamicznie zbierać materiał dowodowy, jak to miało miejsce dotychczas – dodał prok. Kilian.
źródło zdjęć: @teamlitewka






